Jakiś czas temu wpadł na moją skrzynkę pocztową list nawiązujący do wywiadu jakiego udzieliłam kiedyś dla wegemaluch.pl. A w liście pytanie. Poniżej zamieszczam treść listu i moją odpowiedź na niego. Wydaje mi się, że ta korespondencja może zainteresować czytelników bloga, a nawet być może odkrywczą... * ** Szanowna Pani, W wywiadzie „Wegetariańska ścieżka” zaciekawiła mnie Pani wypowiedź, gdzie cytuje Pani Biblię (ja również jestem chrześcijaninem). Być może niewłaściwie ją odebrałem – czy uważa Pani, że chrześcijanie nie mogą jeść mięsa? Gdy czytam Dzieje Apostolskie 10,9-16, znajduję pełne potwierdzenie, że spożycie mięsa (w tym tzw. nieczystego) jest aprobowane przez Pana Boga, a nawet jesteśmy do tego zachęcani („bierz i jedz”). Postrzegam wegetarianizm jako kwestię wyboru stylu życia, przy uwzględnieniu jego wpływu na zdrowie i samopoczucie, ale nie jako jedynej alternatywy dla chrześcijanina, który chce żyć zgodnie z własnym sumieniem. G. Odpowiedź na list:
Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie

The Union of Concerned Scientists szacuje, że rocznie podaje się trzodzie w pożywieniu około 11 340 TON antybiotyków. To stanowi około 70 procent całej produkcji antybiotyków w USA.
OdpowiedzUsuńW 2002 roku bakterie z odpornością na przynajmniej jeden rodzaj antybiotyków znaleziono przeciętnie w 61 procentach mięsa z kurczaków i w 100 procentach mielonego mięsa indyka - za dr Roman Pawlak w " W obronie wegetarianizmu".
jak widać nawet jeśli nie bierzesz antybiotyków...a jesz dużo mięsa ten problem dotyczy także ciebie...ech jak żyć jak się lubi mięso :)
OdpowiedzUsuń