Jakiś czas temu wpadł na moją skrzynkę pocztową list nawiązujący do wywiadu jakiego udzieliłam kiedyś dla wegemaluch.pl. A w liście pytanie. Poniżej zamieszczam treść listu i moją odpowiedź na niego. Wydaje mi się, że ta korespondencja może zainteresować czytelników bloga, a nawet być może odkrywczą... * ** Szanowna Pani, W wywiadzie „Wegetariańska ścieżka” zaciekawiła mnie Pani wypowiedź, gdzie cytuje Pani Biblię (ja również jestem chrześcijaninem). Być może niewłaściwie ją odebrałem – czy uważa Pani, że chrześcijanie nie mogą jeść mięsa? Gdy czytam Dzieje Apostolskie 10,9-16, znajduję pełne potwierdzenie, że spożycie mięsa (w tym tzw. nieczystego) jest aprobowane przez Pana Boga, a nawet jesteśmy do tego zachęcani („bierz i jedz”). Postrzegam wegetarianizm jako kwestię wyboru stylu życia, przy uwzględnieniu jego wpływu na zdrowie i samopoczucie, ale nie jako jedynej alternatywy dla chrześcijanina, który chce żyć zgodnie z własnym sumieniem. G. Odpowiedź na list:
Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie

Tu nie chodzi o przyjaźń do zwierząt. Raczej o ich nieuzasadnione zabijanie, stworzeni jesteśmy do jedzenia mięsa, ale zwierze powinno ginąć tylko i wyłącznie w takim, a nie innym celu. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJesteśmy innego zdania. Bóg nie zaplanował, aby człowiek spożywał zwierzęta na pokarm. Stworzeni zostaliśmy do spożywania roślin, o czym wyraźnie czytamy w Księdze Rodzaju 1, 29: "I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem". Zwierzęta także nie miały atakować innych zwierząt, aby zdobyć pokarm dla siebie: "A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona". Taki był pierwotny plan Boży co do diety człowieka i zwierząt.
Usuń