Przejdź do głównej zawartości

Pijmy zielone szejki!

Zielone szejki nie przypadkowo nazywane są eliksirem zdrowia. To prawdziwa bomba witaminowa! Za sprawą Victorii Boutenko, która zachęca do ich picia w celu uruchomienia naturalnych mechanizmów oczyszczających ciało z cholesterolu, tłuszczu i toksyn, wielu stawiających na zdrowy styl życia włączyło je już do swojego menu.

Zielony koktajl zalecany jest na dobry początek dnia. Powoli wypijany dostarcza przeciętnemu człowiekowi potężnej dawki chlorofilu, witamin, minerałów, enzymów i antyoksydantów. Codzienne picie jednego litra zielonego koktajlu zmniejsza chęć sięgania po przetworzone i tłuste produkty. Nasycani pysznymi i odżywczymi zielonymi mieszankami z czasem nie mamy ochoty zapychać się makaronem, chlebem czy słodyczami.

Szejki przygotowuje się bardzo prosto. Można zrobić je rano z podwójnej porcji i wstawić część do lodówki, by zielony napój był gotowy do wypicia po powrocie z pracy. Ale można szejka także zabrać do pracy, na przykład w termosie. Z pewnością za sprawą zielonego napoju nawiąże się jakaś ciekawa rozmowa! Wypełnieni szejkiem, zjemy mniejszy obiad. I prawdopodobnie zdrowszy, bo któż na szejkowym odżywianiu wpycha w siebie pizzę, frytki czy hamburgera...?

Mój poranny szejk zawierał dziś zieleninę prosto z ogródka – garść liści szpinaku i pęczek pietruszki, do tego mandarynkę, jabłko i banana (czyli 3 porcje owocu – minimalna zalecana ilość owoców w dziennym jadłospisie). Zieleninę i owoce należy oczywiście dokładnie umyć i zmiksować w blenderze, dolewając zimną przegotowaną wodę lub wodę mineralną niegazowaną (w moim przypadku 1 szklankę), aby umożliwić dobre zmiksowanie i uzyskać pożądaną konsystencję.

Niezależnie od diety jaką stosujemy, od stylu życia, wzbogaćmy dietę o zielone szejki. To świetny sposób na przywrócenie i polepszenie nie tylko zdrowia, ale i samopoczucia.

Agata Radosh
siegnijpozdrowie.org

Zobacz wpis: http://blog.siegnijpozdrowie.org/2015/05/trzydziesci-przepisow-na-zielone-szejki.html

Komentarze

Popularne posty

Niebezpieczne owoce morza

Coraz częściej na polskich stołach goszczą frutti di mare , czyli mięczaki (małże, omułki, ostrygi, ślimaki, ośmiornice, kalmary) i skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty). Dietetycy chwalą owoce morza ze względu na cenne wartości odżywcze, jednak ich spożywanie może wywołać zatrucia pokarmowe. Spożywanie owoców morza staje się w Polsce coraz popularniejsze, a więc i prawdopodobieństwo zatruć po ich spożyciu wzrasta. Większość zatruć wywołuje negatywne objawy neurologiczne lub ze strony układu pokarmowego. Niektóre mogą być śmiertelne dla człowieka — śmiertelność może sięgać 50 proc. przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, zatrucia są spowodowane zanieczyszczeniem środowiska życia tych stworzeń fekaliami ludzkimi, w których mogą być obecne bakterie z rodzaju Salmonella lub Clostridium. Po drugie, większość owoców morza to filtratory — działają jak bardzo wydajny filtr wody. Można to sprawdzić, wrzucając małża do akwarium, w którym dawno nie wymieniano wody

O przaśnych chlebach, czyli podpłomykach i macach

W dawnych czasach chlebem nazywano cienki placek - z roztartych kamieniami ziaren, wody i odrobiny soli, wypiekany na rozgrzanych kamieniach. Taki, nazwijmy go dalej chleb, był przaśny (nie podlegał fermentacji) i dlatego określano go słowem "przaśnik". Słowianie takie pieczywo nazywali podpłomykami. Hindusi mówią o nim czapatti, Żydzi maca, a Indianie tortilla. Więc bez cienia wątpliwości rzec można, że chleby przeszłości posiadały zdecydowanie inną recepturę niż dzisiejsze chleby. Nie było w nich przede wszystkich ani drożdży, ani zakwasu. Świeże, przaśne pieczywo jest zdrowe, w przeciwieństwie do świeżego pieczywa na drożdżach czy zakwasie. Przaśne podpłomyki nie obciążają żołądka kwasem i fermentacją. Dziś, wzorem naszych prapradziadów możemy także spożywać przaśny, niekwaszony chleb. Najprostszy przepis na podpłomyki to: wziąć mąkę, wodę i trochę soli. Z tych składników zagnieść ciasto, dodając mąkę w takiej ilości, aby ciasto nie kleiło się do palców. Z kolei r

Czy Jan Chrzciciel był wegetarianinem?

Zgodnie z twierdzeniem zawartym w Mt 3,4 oraz Mk 1,6 dieta Jana Chrzciciela składała się z „szarańczy i miodu leśnego” [gr. akrides , l.mn. słowa akris ]. Nie wiadomo, czy ewangeliści mieli na myśli, że Jan nie jadał niczego innego poza szarańczą i miodem leśnym, czy też, że stanowiły one główne składniki jego pożywienia. Możliwe jest również, że „szarańcza i miód leśny” uważane były za składniki wyróżniające dietę proroka, podobnie jak „odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany” sprawiały, że był uważany za następcę starożytnych proroków. Jan mógł też ograniczać się do spożywania „szarańczy i miodu leśnego” tylko wtedy, gdy inne produkty spożywcze nie były łatwo dostępne. „Szarańcza i miód leśny” mogły w końcu stanowić jedynie przykłady różnorodnych produktów spożywczych dostępnych w naturze, a nazwy te należy traktować jako stosowany w krajach Orientu obrazowy sposób na podkreślenie jego samotniczego, pełnego wstrzemięźliwości życia, które wiódł z dala od ludzi. Z uwagi na fak

Superodżywianie, czyli o ludziach, którzy zapomnieli umrzeć

Nagranie wykładu Katarzyny Lewkowicz-Siejki pt.: " Superodżywianie, czyli o ludziach, którzy zapomnieli umrzeć ​", który odbył się w kwietniu 2018 roku w Poznaniu w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia - Sięgnij Po Zdrowie. Mgr Katarzyna Lewkowicz-Siejka jest dziennikarką i promotorką zdrowego stylu życia; autorką wielu radiowych audycji medycznych oraz kilkudziesięciu publikacji prasowych i wykładów poświęconych współczesnym problemom zdrowotnym, dietoterapii oraz medycynie naturalnej opartej na naukowych badaniach.

Dieta i styl życia Adwentystów. To wydłuża życie!

Badania naukowe dowiodły, że amerykańscy Adwentyści Dnia Siódmego należą do najdłużej żyjących ludzi na świecie. Ich styl życia zmniejsza ryzyko chorób przewlekłych i wydłuża życie.  W poniższym filmie lek. Marka Skoczylasa usłyszą Państwo o badaniach na tej populacji i czynnikach stylu życia Adwentystów.