środa, 30 stycznia 2013

Czy nadstawiać drugi policzek to na pewno po chrześcijańsku?

Wystąpienie Tadeusza Nowakowskiego pobudziło mnie do głębszej refleksji. Pytanie jak rozumieć znany i przez niektórych wykorzystywany ku własnym celom tekst z Ewangelii - „Temu, kto cię uderzy w policzek, nadstaw i drugi” (Łk 6, 29) - nie dawało mi spokoju. Efektem rozmyślań jest niniejszy felieton.

Założyłam, że celem moim nie będzie stricte biblijna egzegeza, bo ani ze mnie wielki teolog, ani miejsce nie za bardzo odpowiednie. Tak po prostu, bez głębokiego doszukiwania się ukrytych alegorii, zależności historycznych itp., uwzględniając tylko biblijny kontekst wypowiedzi i całość nauczania nowotestamentowego, chcę przyjrzeć się tym słowom.

W naszej kulturze uderzenie kogoś w twarz (w policzek) jest wyrazem niepanowania nad sobą i zdradza skłonność do niekontrolowanych zachowań. Taki czyn traktujemy jako mocne przegięcie. Wymierzanie policzków jest formą naruszenia godności osobistej i nietykalności cielesnej. Wobec tego nasuwają się pytania: Czy Jezus każe zachować bierność wobec przemocy? Czy słowa Jezusa to zalecenie zaniechania obrony przed złem? Czy Jezus wzywa do zaniechania walki z nieprawością? Czy daje naszym wrogom nieograniczone możliwości czynienia nam krzywdy? Czy zachęca do postaw, które dają innym prawo do odbierania nam poczucia własnej wartości?? Jak to?! Aby żyć, trzeba nieraz walczyć... Gdy ktoś zacznie do mnie strzelać mam nie uciekać?? Jak zatem reagować na zło, którego doświadczamy??

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Stworzeni dla miłości, a nie przemocy

Wywiad z mgr Aliną Gruszką, zawodowo pracującą z ofiarami przemocy w rodzinie, zajmującą się procedurą Niebieskich Kart; pracownikiem Ośrodka Interwencji Kryzysowej, koordynatorem Zespołu d/s przeciwdziałania przemocy, przewodniczącą Zespołu Interdyscyplinarnego do Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na terenie miasta Częstochowy.

Agata Radosh: Temat przemocy w rodzinie to zagadnienie trudne i skomplikowane. Nie występuje tylko wśród alkoholików i ludzi z zaburzeniami psychicznymi, ale również pojawia się wśród ludzi wykształconych.

Alina Gruszka: Przemoc domowa jest to zjawisko dość powszechne i niestety bardzo demokratyczne. Nie ma tu znaczenia status społeczny czy ekonomiczny. Sprawcy przemocy pochodzą ze zróżnicowanych społecznie i ekonomicznie środowisk. Jednym z mitów, który staram się zawsze obalać, jest alkoholizm, jako przyczyna przemocy w rodzinie. Wielu sprawców przemocy krzywdzi bliskich, kiedy są trzeźwi. Powoływanie się na alkohol jako przyczynę stosowania przemocy może być formą usprawiedliwienia, uchylania się od odpowiedzialności - "to nie ja - to alkohol". Badania wykazują, że kiedy osoba uzależniona od alkoholu wychodzi z nałogu nie jest to równoznaczne, że zaprzestaje stosowania przemocy.

Gdzie doszukiwać się przyczyn stosowania przemocy w domu?

Przemoc jest atrakcyjna dla sprawcy, ponieważ w przeważającej części wypadków jest skuteczna. Daje natychmiastowe rezultaty i poczucie "mocy". Atrakcyjność przemocy, to także możliwość jej natychmiastowego zastosowania, od próby zdyscyplinowania, po wymuszenie odpowiednich zachowań. Środki prawne mające zapobiegać zjawisku przemocy nie są doskonałe, co daje sprawcy poczucie bezkarności. A przez to dodatkowe źródło mocy. Przemoc pozwala na podniesienie samooceny agresora, co w pewnym sensie uzależnia go od ofiary. Tworzy się swoisty związek: prze-mocy - sprawcy i nie-mocy - ofiary. Istnieją cztery źródła przewagi nad drugim człowiekiem: możliwości ekonomiczne, szacunek i prestiż, osobista atrakcyjność i miłe usposobienie oraz przemoc i gwałt. Wszystkie te elementy stosowane są w relacjach rodzinnych, a tam, gdzie nie ma możliwości, aby sięgnąć do innych źródeł mocy, stosowana jest przemoc.

czwartek, 24 stycznia 2013

Reaguj na przemoc

Jakiś czas temu do redakcji stacji radiowej, która emitowała kilka dni wcześniej audycję zatytułowaną Focus on the Family (Rodzina w centrum uwagi) napłynął smutny, tchnący bezsilnością list od Laury, skierowany do prowadzącego audycję dr. Jamesa C. Dobsona, terapeuty rodzinnego. Młoda kobieta, pod wpływem słów jakie usłyszała podczas trwania programu, zebrała się na odwagę i postanowiła wreszcie przerwać milczenie. Naświetliła koszmar życia z mężczyzną, który wykorzystując swoją przewagę, stosował przez dwanaście lat wobec niej i ich dzieci przemoc fizyczną i emocjonalną sprawiając, że nie czuli się oni bezpiecznie w swoim domu. Naruszał więc prawo do nietykalności fizycznej, godności i szacunku. Narażał zdrowie i życie własnej żony na poważne szkody. Laura wyznała w liście, że potrzebuje pomocy; że ma już dość bicia i przesiadywania w domu, by ukryć przed innymi siniaki. Odważyła się. Pokonała lęk i wstyd. Wprawdzie o dwanaście lat za późno... Jednak lepiej późno niż wcale. Poniżej list Laury.

      Bardzo mi trudno pisać ten list, ale potrzebuję pomocy. Jesteśmy małżeństwem od dwunastu lat i przez ten czas mój mąż ma pewien problem. Ja jedyna wiem, że on ma bardzo gwałtowny temperament. (...) Wszyscy bardzo go szanują. Kiedy jednak wraca do domu, przeobraża się w innego człowieka. 

Oprawca czy ofiara - o przemocy domowej i nie tylko

"Krzyki i wrzaski zabijają ducha w ludzkich istotach, kije i kamienie mogą połamać nam kości, ale słowa rozbijają nam serce".

Wystąpienie Tadeusza Nowakowskiego nagrane w Poznaniu, dnia 5 stycznia 2013.

środa, 23 stycznia 2013

Borelioza – prawda i mity

Borelioza, inaczej choroba z Lyme czy krętkowica odkleszczowa, to choroba zakaźna wywołana przez bakterie należące do krętków, które są przenoszone na człowieka przez zakażone kleszcze. Niektóre stadia rozwojowe kleszcza, zarażające tak samo jak postać dorosła, mają wielkość ziarenka maku. Może dlatego aż 2/3 chorych na boreliozę nie zauważyło u siebie kleszcza, a wielu także rumienia. Nie trzeba też spędzać wiele czasu w lesie, aby nabawić się tej choroby, ponieważ kleszcze występują także w parkach czy ogródkach, a do domów przynoszą je psy i koty.

Temat boreliozy jako choroby i leczenia jest skomplikowany i bardzo zaniedbany. Do niedawna pokutowała opinia, że to choroba, którą można łatwo i szybko wyleczyć. Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę (SCHnB) wie jednak, że jest zupełnie odwrotnie. Bakteria może zaatakować każdy organ naszego ciała, co powoduje różnorodność objawów. Dlatego borelioza jest tak trudna do rozpoznania, nawet przez lekarzy.

Zważywszy na rosnącą z roku na rok skalę problemu i koszty społeczne, jakie on ze sobą niesie, kluczowa jest wiedza samego pacjenta i jego rodziny, tak, aby byli oni w stanie podjąć świadomą decyzję odnośnie postępowania w obliczu choroby.

SCHnB śledzi najnowsze doniesienia światowe i analizuje publikacje dotyczące choroby, posiada więc wiedzę, która niejednokrotnie wyprzedza wiedzę lekarzy specjalistów. Tą wiedzą zawsze chętnie dzieli się ze wszystkimi zainteresowanymi.

Już 16 lutego o godz. 18, przy Zeylanda 11 w Poznaniu, w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia, odbędzie się wykład prezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę, pani Lilianny Frankowskiej, na który zapraszamy. Po spotkaniu będzie miał miejsce blok pytań i odpowiedzi, a po nim  poczęstunek.

wtorek, 22 stycznia 2013

Wygrać z rakiem i żyć

Danuta Tywoniak z mężem Władysławem 
Wywiad z Danutą Tywoniak, muzykiem, nauczycielką gry na skrzypcach, która nie poddała się w chorobie. Wygrała z rakiem piersi.

Gdy kobieta dowiaduje się, że ma raka, o czym najpierw myśli?

Nie było czasu na myślenie. Ta wiadomość spadła na mnie jak „grom z jasnego nieba”. Rak – słyszy się, że tu i ówdzie ktoś choruje. Chorują znajomi, przyjaciele – niestety zdarza się, że umierają – ale ja chora i to na raka? – nie dopuszczałam myśli, że mnie może spotkać również ta choroba.

Czy wierzyłaś, że Tobie uda się wygrać z rakiem? Trudno pogodzić się ze śmiercią ...

Kiedy faktycznie okazało się, że jest to na pewno złośliwa postać raka, w całym ferworze codziennych spraw, pracy – tak jak wcześniej wspomniałam - nie było czasu na myślenie. Trzeba było pójść do szpitala i poddać się temu wszystkiemu co zostało zaproponowane przez lekarzy. W tych momentach nie myślałam o tym, czy pokonam chorobę, czy umrę, rozpoczęłam się leczyć.

czwartek, 17 stycznia 2013

O nowotworze, którego pomylono z rakiem

Historia przypadku Jakuba miała smutny początek, ale radosny koniec. Tamtego dnia nie mógł myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym – widział swój pogrzeb i płaczącą nad grobem żonę. A wszystko dlatego, że podczas wizyty w poradni usłyszał z ust lekarza, że zmiany, jakie miał na ciele, to zmiany nowotworowe... 

Jakub przypuszczał, że miękkie w dotyku, czasami przesuwalne i ogólnie bezbolesne guzki mogą wróżyć coś niedobrego. Gdy lekarz wypowiedział słowo „nowotwór” Jakub zaniemówił. Był wstrząśnięty. Nie mogąc się pogodzić z postawioną diagnozą, szybko wyszedł z gabinetu. „Jak lekarz mógł z takim spokojem powiedzieć mi, że mam raka! - wołał w sercu. - Przecież to koniec! Koniec!”. Gdy w towarzystwie małżonki, dogłębnie przejęty swoją „śmiertelną chorobą”, udał się wkrótce na kolejną wizytę, dowiedział się, że tłuszczaki, których miał najwięcej na plecach, to nie rak, i że nie stanowią one zagrożenia życia, bo należą do grupy nowotworów łagodnych. Tego szczęśliwego dnia usłyszał też, że w jego przypadku nie jest konieczne nawet leczenie, bo guzy nie powodują bólu, ani nie ograniczają ruchów. Odtąd Jakub oddychał pełną piersią i do dziś cieszy się życiem*.

Zajmując się promocją zdrowia zauważam, że nader często nowotwory kojarzone są błędnie z rakiem. Tak było i u Jakuba. Nazewnictwo medyczne, którym posługują się specjaliści, stanowiło już nie raz przyczynę krótkiego (na szczęście!) załamania psychicznego. Tak samo już nie raz, ani nie dwa, w wyobraźni pochowano chorego na raka, bo założono, zgodnie z nieaktualnymi poglądami, że rak zawsze jest chorobą nieuleczalną. Przy okazji wstawienia na blog wykładu na temat wpływu diety na powstawanie nowotworów, dr. Jerzego Gubernatora, postanowiłam dwa słowa o tym napisać, bo przecież edukacji nigdy nie za dużo.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Wpływ diety na powstawanie nowotworów

Nagranie wykładu dr. Jerzego Gubernatora, biochemika pracującego na Uniwersytecie Wrocławskim na Wydziale Biotechnologii. Dr Gubernator od szeregu lat zajmuje się sposobami leczenia nowotworów przy zastosowaniu metod związanych z nanotechnologią. Jego zainteresowania zawodowe związane są także z naturalnymi sposobami zapobiegania i leczenia nowotworów. Doprowadziły one do włączenia naturalnych substancji występujących w diecie do zestawu czynników używanych w produkcji nowoczesnych preparatów przeciwnowotworowych. Swoją wiedzą związaną z nowotworami i wpływem stylu życia na procesy nowotworzenia podzielił się podczas Kongresu ASI, 7 grudnia 2012 w Poznaniu.

Stowarzyszenie zaprosiło dr. Jerzego Gubernatora do wygłoszenia wykładu na temat alternatywnych metod leczenia nowotworów w kwietniu 2013 r.

piątek, 11 stycznia 2013

Dzień wegetarian

Dziś 11 stycznia - Dzień wegetarian! Pozdrawiamy tych, co regularnie nas odwiedzają, jak i tych, którzy trafili tu przypadkiem - zachęcamy - zostańcie z nimi już na zawsze :-).

Pozdrawiamy wegetarian i tych, co nimi zostaną w przyszłości. Z okazji naszego święta, życzymy nowych inspiracji kulinarnych. Niech przyniosą one pełne garście zdrowia, radości i spełnienia. Niech dobro, jakie idzie w parze z wegetariańską dietą, rozsieje się za waszą sprawą na cały świat.

Kim jest wegetarianin? Jak nim zostać? Dziś krótka powtórka.

Wegetarianin nie spożywa ryb i mięsa. Może też nie spożywać mleka i produktów mlecznych oraz jajek. Ludzie wybierają taki sposób odżywiania się z różnych względów, najczęściej humanitarnych, ekologicznych lub w trosce o swoje zdrowie.

wtorek, 1 stycznia 2013

Tajniki leczenia starożytnych cywilizacji - poznaj i stosuj

Już w dawnych cywilizacjach Babilonu, Egiptu, Grecji i Rzymu stosowano różne rodzaje kąpieli. W Cesarstwie Rzymskim do budowy i utrzymania łaźni zaangażowanych było tysiące niewolników, a użyte rozwiązania techniczne oraz rozmach, z jakim zbudowano niektóre łaźnie, zadziwia współczesnych inżynierów. W jakim celu starożytni ponosili tak duże wysiłki na budowę i eksploatację tych obiektów? Otóż Rzymianie chodzili do łaźni dla zdrowia i leczenia chorób poprzez stosowanie zabiegów hydroterapeutycznych.

Hydroterapia to naturalna metoda leczenia nie wywołująca efektów ubocznych, lecz mobilizująca naturalną aktywność immunologiczną ustroju. Użycie zimnej wody prowadzi do obkurczenia podskórnych naczyń krwionośnych i przeniesienia krwi do organów wewnętrznych. Ciepła woda natomiast rozszerza i rozluźnia naczynia krwionośne, co pozwala między innymi na łatwiejsze usunięcie produktów przemiany materii z tkanek. Woda wpływa również na krążenie limfatyczne, przewodzenie impulsów przez układ nerwowy oraz kondycję stawów i mięśni. Umiejętne stosowanie kombinacji zabiegów wykorzystujących ciepłą i zimną wodę wspiera detoksykację organizmu oraz prowadzi do leczenia stanów zapalnych i odczuwania bólu. Właśnie dlatego użycie hydroterapii może mieć tak szerokie spektrum stosowania: od leczenia bólów głowy, pleców, urazów stawów, poprzez wsparcie gojenia rozmaitych ran, skaleczeń i leczenia po amputacji kończyn oraz hemoroidów, zapalenia pęcherza, PMS, przeziębień, katarów i bólów gardła.

Na najbliższym spotkaniu Stowarzyszenia mgr inż. Marcin Anielski przedstawi wykład i praktyczny pokaz zabiegu wodolecznictwa. Zapraszamy 12 stycznia 2013 r. ul. Zeylanda 11 w Poznaniu, godz. 18. W programie także degustacja. Wstęp wolny.