Przejdź do głównej zawartości

Ukryte infekcje i zabójczy stres. Gdy stajesz się swoim wrogiem (3)

Istnieje silny związek między infekcjami bakteryjnymi i wirusowymi a autoagresją. Wywołać infekcję lub spowodować jej nawrót może stres, który w połączeniu ze stanem zapalnym tworzy efekt błędnego koła.

Naukowcy od dawna podejrzewali, że zakażenia wirusowe, bakteryjne i inne odgrywają ważną rolę w powstawaniu chorób autoimmunologicznych. Według jednej z teorii wirusy, pozostając w organizmie w formie utajonej, są w stanie spowodować zmiany w komórkach ludzkiego organizmu, nadać im cechy antygenów i w ten sposób wywołać reakcję autoimmunologiczną.

Opryszczka i wirus Epsteina-Barr

Powyższą zasadę zwykle stosuje się w odniesieniu do wirusów opryszczki. Rodzina tych wirusów liczy wielu członków, jednak w kontekście chorób z autoagresji najczęściej wspomina się wirus opryszczki pospolitej (typ 1 i 2) oraz Epsteina-Barr (EBV). Ten pierwszy objawia się opryszczką warg lub narządów płciowych, drugi powoduje mononukleozę.

Aż 90 proc. mieszkańców USA wytwarza przeciwciała zwalczające jeden lub oba typy wirusa opryszczki. Jeszcze więcej – bo 95 proc. mieszkańców USA wytwarza przeciwciała zwalczające wirusa Epsteina-Barr, co oznacza, że musieli się z nim zetknąć. Nie wszyscy o tym wiedzą, bo choroba, którą wywołuje, może przebiegać bezobjawowo. Bez względu na to, czy chorowali, czy nie, wirus pozostaje w organizmie, natomiast przebyta mononukleoza (objawowa) podwaja ryzyko choroby z autoagresji. „Wirus Epsteina-Barr powiązano z licznymi schorzeniami autoagresywnymi – pisze w swej książce pt. Możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne dr Amy Myers – m.in. stwardnieniem rozsianym, toczniem, zespołem chronicznego zmęczenia, fibromialgią, zapaleniem tarczycy Hashimoto, zespołem Sjögrena i chorobą Gravesa-Basedowa”. Szczególnie wysoka jest współzależność z dwiema pierwszymi chorobami. Jak wyjaśnia, „nie chodzi wyłącznie o to, że cierpiący na choroby autoagresywne są bardziej podatni na atak wirusa, ale też o fakt, że ich obciążenie wirusowe jest wyższe niż u osób zdrowych”. Jest to związane z większą aktywnością wirusa i większą liczbą jego kopii we krwi pacjenta. Niedawno wykazano, że pacjenci chorujący na toczeń mają od 15 do 40 razy wyższe obciążenie wirusowe od osób niecierpiących na chorobę z autoagresji.

Borelioza

Inną infekcją często utożsamianą z chorobami autoimmunologicznymi jest borelioza – choroba, która w wielu przypadkach potrafi ukrywać się latami, by w końcu zaatakować. Bywa trudna do zdiagnozowania, gdyż żaden dostępny w Polsce test nie wykrywa przeciwciał w stu procentach. Sprawcą choroby jest krętek Borrelia burgdorferi przenoszony przez kleszcze. Ale sprawę komplikuje fakt, że borelioza często występuje w koinfekcji z innymi – np. babeszjozą, bartonellozą czy yersiniozą, jako że kleszcze mogą równocześnie zarazić bakteriami babesia, bartonella czy yersinia.

Około 60 proc. nieleczonych przypadków boreliozy skutkuje utrzymującym się przez wiele lat zapaleniem stawów, co – jak zauważa dr Myers – powoduje chaos diagnostyczny. „U pacjentów cierpiących na schorzenie autoagresywne diagnozuje się boreliozę – i na odwrót. Zdarzają się też przypadki, gdy pacjent ma obie choroby – i każda wymaga osobnych metod leczenia, nie wystarczy zająć się tylko jedną” – podkreśla.

Stres a infekcje

Coraz więcej badaczy uważa, że główną przyczyną wszelkich chorób autoimmunologicznych jest niewłaściwie funkcjonujący system nerwowy i nadmierny stres.

Stres, zarówno ten emocjonalny jak i fizyczno-chemiczny (nieodpowiednia dieta, brak snu, choroby, toksyny środowiskowe, za dużo lub zbyt intensywne ćwiczenia) wywołuje i nasila choroby autoimmunologiczne. Stres, jako reakcja organizmu na zagrożenie, zaburza funkcjonowanie układu odpornościowego. Chroniczny stres prowadzi do przewlekłych stanów zapalnych, które przyczyniają się do autoagresji. A kiedy autoagresja jest już faktem, dodatkowo nakręca spiralę stresu. Błędne koło...

Stres ma bezpośredni związek z infekcjami, szczególnie wirusowymi. Wirus opryszczki czy EBV po okresie aktywacji przechodzi w stan hibernacji i ukrywa się przed układem odpornościowym. „W końcu jednak coś aktywuje wirus, który w odpowiedzi zacznie się dzielić i rosnąc w siłę, zajmując coraz więcej komórek – po czym znowu przejdzie w stan uśpienia. I tak w kółko – tłumaczy dr Amy Myers. – Za każdym razem, gdy zostaje aktywowany, prowokuje reakcję układu immunologicznego. Taki wewnętrzny czynnik stresogenny może wywołać nadmierne pobudzenie i w rezultacie doprowadzić do reakcji immunologicznej”. Co reaktywuje wirusa? Przeciążony układ odpornościowy. „Ponieważ stres utrudnia pracę układu odpornościowego, przebiegłe wirusy reagują na informacje przesyłane przez hormony, a w szczególności jeden z nich – pochodną kortyzolu, glikokortykoidy. Właśnie dlatego wiele wirusów aktywuje się w warunkach psychicznego lub fizycznego stresu” – wyjaśnia dr Myers.

Kortyzol wydzielany przez organizm w odpowiedzi na pojawienie się reakcji stresowej ma jeszcze jeden niepożądany efekt – sprzyja tyciu. A tłuszcz nie jest – jak wcześniej uważano – metabolicznie obojętny. „To istna fabryka chemiczna ściśle powiązana  z układem dokrewnym, hormonalnym i nerwowym” – dodaje Myers, podkreślając, że tłuszcz odpowiada za wydzielanie cytokiny i innych związków chemicznych wywołujących stan zapalny.

Stres a niedoczynność nadnercza

Układ odpornościowy nie jest jedyną ofiarą stresu, który oddziałuje także na układ dokrewny odpowiedzialny za gospodarkę hormonalną i m.in. wydzielanie hormonu stresu. Przewlekły stres rodzi ryzyko niedoczynności nadnercza – zaburzenia objawiającego się rozregulowaniem układu wewnątrzwydzielniczego i nadmierną lub niedostateczną produkcją hormonów. Lista czynników stresogennych jest długa – od glutenu i innych pokarmów nadwerężających funkcje jelita, przez nieregularne posiłki (co prowadzi do podwyższenia poziomu cukru we krwi), niedosypianie i infekcje, po wyzwania stawiane przez pracę i problemy natury osobistej. A stres w każdej postaci i niezależnie, czy dotyczy ciała, umysłu czy sfery emocjonalnej, zwiększa ryzyko niedoczynności nadnercza, co przekłada się na zaburzenia pracy jelit czy wydzielanie hormonów – w tym płciowych i gruczołu tarczowego. Niedoczynność nadnercza powiązano też z obniżonym poziomem hormonu DHEA, którego niedobór zwiększa ryzyko rozwoju choroby z autoagresji.

„W medycynie konwencjonalnej problem niedoczynności nadnercza w zasadzie nie istnieje – zauważa dr Myers. – Lekarzom znana jest choroba Addisona, której objawem jest niedostateczna produkcja hormonów stresu. Dopóki u pacjenta nie zostanie zdiagnozowana ta przypadłość, lekarz będzie utrzymywać, że wszystko jest w porządku. Ja postrzegam ten problem nieco inaczej. Z mojej perspektywy niedoczynność nadnercza to problem, który automatycznie przesuwa pacjenta w nawias spektrum chorobowego”. Bo jak podkreśla lekarka, między dwiema skrajnościami, czyli osobą zdrową i pełną energii a pacjentem z chorobą Addisona rozciąga się wiele stopni zaburzeń gruczołu nadnercza, które w znacznym stopniu obciążają także inne układy. Lekarze alopatyczni z reguły opierają się na badaniu krwi, które jest pozbawione wielu niuansów, natomiast specjaliści medycyny funkcjonalnej polecają tzw. dobowy profil kortyzolu ze śliny – kilka próbek pobranych w ciągu dnia pozwala na bieżąco obserwować zmiany poziomu hormonów. Dla wzmocnienia pracy gruczołu nadnercza stosuje się zwykle zioła adaptogenne, jednak by wyleczyć tę przypadłość, należy zidentyfikować źródło problemu, a następnie je wyeliminować lub zmodyfikować.

Dlaczego zebry nie mają wrzodów

Wielu pacjentów cierpiących na choroby z autoagresji przyznaje, że przed pojawieniem się choroby doświadczyło szeregu negatywnych przeżyć psychicznych. W takim przypadku aby skutecznie walczyć ze schorzeniem autoimmunologicznym, konieczna jest radykalna zmiana sposobu myślenia, wyzbycie się negatywnych myśli, przygnębienia, lęku, depresji.

Robert M. Sapolsky w swej książce pt. Dlaczego zebry nie mają wrzodów. Psychofizjologia stresu zwraca uwagę, że domeną obecnych czasów jest przede wszystkim stres psychologiczny – generowany bardziej przez nasz umysł niż realne zagrożenie. I pyta: ile hipopotamów zamartwia się tym, czy ich ubezpieczenie społeczne będzie ważne do końca życia? Sapolsky, który do kwestii stresu podchodzi z perspektywy czterech dyscyplin: psychologii, neurologii, immunologii i endokrynologii, podkreśla, że reakcja na stresor bywa dla organizmu bardziej szkodliwa niż sam stresor. Choć stresu nie można wyeliminować, to zrozumienie mechanizmów tej reakcji pomoże nam radzić sobie z otaczającym światem. Bardzo ważne jest nauczenie się rozładowywania nagromadzonego stresu. Sapolsky zauważa, że zebry nie mają wrzodów, ponieważ rozładowują stres natychmiast po ustąpieniu problemu. Nie zamartwiają się tym, że padną ofiarą lwa – uciekły mu, gdy stanowił zagrożenie, a gdy tylko zniknął z pola widzenia, wróciły do poprzednich zajęć. U nich reakcja stresowa ma charakter nagły, nigdy przewlekły.

Ponieważ nie jesteśmy zwierzętami, musimy nauczyć się niezamartwiania się tym, co przyniesie przyszłość i na co nie mamy wpływu. Każdy człowiek może mieć też inny sposób na rozładowanie napięcia. Spektrum jest szerokie: od ćwiczeń, masażu, przez sen, sztukę, kontakt z naturą, rozmowę, po terapię czy rozwój duchowy. Wiele badań wykazało, że modlitwa przynosi odprężenie i wpływa na ekspresje genów odpowiedzialnych za stan zapalny. Dowiedziono też, że słuchanie muzyki pół godziny dziennie obniża poziom kortyzolu.

Przypadek pani Urszuli

Czasem czynnikiem, który hamuje proces leczenia lub prowadzi do nawrotów choroby autoagresywnej jest trwanie w konflikcie, nieumiejętność przebaczenia, rozpamiętywanie porażek. Dr Grażyna Kuczek, która prowadzi w Polsce program zdrowotny New Start, podczas wykładu poświęconego Różnym obliczom chorób z autoagresji wygłoszonego w Stowarzyszeniu Promocji Zdrowego Stylu Życia „Sięgnij po zdrowie” podzieliła się ciekawym przypadkiem swojej pacjentki chorej na reumatoidalne zapalenie stawów. Pani Urszulę z powikłaniami po wieloletnim zażywaniu leków przeciwbólowych stosowanych w leczeniu RZS trafiła na program New Start. Po czterech miesiącach stosowania zasad zdrowia, które pacjentka poznała na turnusie u dr Kuczek, wyniki badań wracały do normy, OB spadło do 34. Po kolejnych kilku miesiącach u pacjentki stwierdzono całkowitą remisję choroby. OB – 11. Pani Urszula zapisała się na kolejny program New Start, który ruszał w czerwcu, by głębiej poznać tajniki leczenia dietetycznego. „Patrzę przez okno i widzę – tak, to ta pani, ale idzie ciężkim krokiem, kulejąc – opowiada dr Grażyna Kuczek. – Poprosiłam ją na konsultację. Patrzę na wyniki. OB z powrotem 42. Choroba powróciła, był nawet wylew krwawy do jednego stawu. Zauważyłam, że dzieje się coś złego. Jeżeli lekarz praktykuje w tej sferze, to rozmawia z pacjentem w bardzo ciekawy sposób. Nie tylko bada to, co cielesne, ale chce zajrzeć do serca. Chce uporządkować emocje”. Okazało się, że przed wystąpieniem pierwszych symptomów choroby pani Urszula została zraniona przez najbliższą osobę – dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem ślubu narzeczony odszedł do innej kobiety. Wyszło na jaw, że długo prowadził podwójne życie. „W tym momencie zaczyna się niezwykła walka. Świadomość bycia niekochanym, świadomość odrzucenia, braku akceptacji, poczucie bezradności, beznadziejności, niespełnienia, brak poczucia własnej wartości, wiary w swoje możliwości…” – wylicza dr Kuczek symptomy prowadzące do wyzwolenia choroby autoagresywnej, które pasują do sytuacji pacjentki.
Wyjaśnił się zatem ważny czynnik wpływający na chorobę pacjentki, dlaczego jednak po ośmiu miesiącach remisji RZS się znów pojawiło? Jak wyznała pacjentka przed grupą kuracjuszy, z uwagi na zaistniałe okoliczności rodzinne wróciła do dawnych wspomnień i dawnego sposobu myślenia.

Pani Urszula ma trzy siostry we względnie udanych związkach małżeńskich i jest chrzestną dzieci wszystkich trzech. Przychodzi maj, przychodzą komunie, czas przyjęć, na wszystkie zostaje zaproszona – wyjaśnia dr Kuczek i dodaje, że pacjentka przyznała się jeszcze do czegoś. – Pomyślała, że przecież znowu jedzie w czerwcu na terapię, w związku z tym w obliczu tych okoliczności rodzinnych odeszła od programu terapeutycznego również pod względem dietetycznym”. Powrót choroby był zatem wynikiem powrotu do niezdrowych emocji i poprzedniej diety.

Pani Urszula podsumowała: „Myślałam, że teraz, jak już jestem zdrowa, tak będzie zawsze – bez względu na to, co będę robić, jaki będzie mój styl życia. Ale zrozumiałam na własnym przykładzie, że pewnych zasad trzeba się już trzymać do końca”.

Katarzyna Lewkowicz-Siejka

Źródło: Miesięcznik "Znaki Czasu".

Komentarze

  1. Leczę się na boreliozę, dopiero niedawno ją wykryto, jestem na 1 antybiotyku, mam nadzieję, że pomoże bo mój żołądek średnio to znosi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam osobiście kilka osób, które bezskutecznie chodziły od lekarza do lekarza, jednak żaden z nich nie był w stanie postawić właściwej diagnozy. Jedna spośród nich miała objawy analogiczne jak w przypadku raka (łącznie z obrazem USG), inna jak w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Stres może imitować wiele chorób, a w dłuższej perspektywie zwiększać ryzyko ich rozwoju. Dlatego tak ważne w leczeniu pacjentów jest podejście holistyczne - traktujące organizm jako psycho-fizyczną całość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Stres to często największy wróg. Niestety nie da się go w pełni wyeliminować co może być przyczyną wielu chorób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatny wpis! Stres na dłuższą metę jest bardzo szkodliwy dla zdrowia, dlatego warto wiedzieć skąd się bierze i nauczyć się jak sobie z nim radzić. W przeciwnym razie czeka nas sporo negatywnych konsekwencji z szybszym starzeniem na czele.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stres może powodować obecnie bardzo dużo groźnych chorób i trzeba po prostu z nim walczyć, takie wpisy są potrzebne, aby ludzie uczyli się jak go przezwyciężyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam pojęcia że to wszystko może mieć takie skutki, i w taki sposób funkcjonować. Sporo ważnych informacji zawiera Twój wpis, muszę go pokazać znajomym. Dobrze wiedzieć skąd się biorą te schorzenia itd. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W obecnych czasach stres jest nieunikniony i to on może być podstawą ciężkich chorób.

    OdpowiedzUsuń
  8. Stres jest jak dla mnie chorobą cywilizacyjną , co raz więcej ludzi na niego niestety choruje, a przynosi on destrukcyjne skutki. Na tyle ile można, trzeba się starać go załagodzić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Stres to potężny wróg naszego zdrowia. Sama przekonuję się, że gdy przez dłuższy czas żyję w stresie, jestem bardziej podatna na wszelkie infekcje i przeziębienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również choruję na nerwicę i niestety ona potrafi wyniszczać organizm, wszystko może boleć i człowiek myśli, że jest chory na nie wiadomo co a to ona robi taki bałagan w organizmie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Według mnie grunt to walka z nim na wszelkie możliwe sposoby. Dobra organizacja, ciekawe hobby, zdrowa dieta, wyciszenie, czas tylko dla siebie.. Nie dajmy się zwariować!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że jak zaczynałam swoją pierwszą pracę, to bardzo się stresowałam i źle się czułam. Jak zmieniłam pracę i już miałam doświadczenie, to autonomicznie jakoś pozytywnie szło się do pracy i było lepiej z moim samopoczuciem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przerażające jest to ile chorób może być powodowanych przez stres, który nie oszukujmy się, towarzyszy nam przez całe życie.. Sądzę, że czasem warto „odpuścić” i pomyśleć o swoim zdrowiu..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".

Popularne posty

Zaburzenia erekcji – jak zapobiegać i leczyć

Wśród czynników warunkujących zdrowie mężczyzny, nie wiele tak silnie wpływa na samoocenę, jak zdolność osiągania wzwodu prącia. W wielu kulturach płodność mężczyzny, a także osiąganie erekcji traktowane były, i często nadal są, jako wykładnik zdrowia i ogólnej kondycji fizycznej mężczyzny. Zaburzenia erekcji wpływają na jakość życia zarówno mężczyzn, jak i ich partnerek. Problem ten należy do wstydliwych; przez wiele lat był marginalizowany i niedoszacowany epidemiologicznie. Dopiero ostatnie badania wykazały, że zaburzenia erekcji są istotnym problemem medycznym. Prognozy demograficzne wskazujące na stale zwiększającą się przewidywaną długość życia mężczyzn sprawiają, że problemy seksualności u mężczyzn nabierają istotnego znaczenia. Według najnowszych badań w Polsce na chorobę tę cierpi około 1,5 miliona mężczyzn po 35 roku życia, z czego tylko około 15% zgłasza się do lekarza z prośbą o pomoc. Wyniki te odpowiadają tendencjom ogólnoświatowym. Ponad połowa chorych to osoby pomiędz...

Jak uśpić męża, dziecko i siostrę

Zdrowy sen sprzyja regeneracji całego organizmu, zapewnia równowagę psychiczną i fizyczną oraz szczególnie korzystnie wpływa na pracę ośrodkowego układu nerwowego. Sen odpowiada za gospodarkę hormonalną, konsolidację pamięci i funkcję neuronów. Sprawnie funkcjonujący umysł warunkuje odpowiednią pracę wszystkich części naszego organizmu. Podczas najbliższego spotkania Klubu Zdrowia powiemy o czynnościach i zasadach, których wykonywanie i przestrzeganie poprawia jakość snu. Nasi Goście dowiedzą się m.in. jak przygotować sypialnię, co zjeść na kolację, jak się wyciszyć, czyli jak to zrobić, aby w końcu zacząć czerpać korzyści ze spania, pomóc sobie oraz najbliższym lepiej wykorzystywać własny potencjał. Po wykładzie odbędzie się dyskusja i poczęstunek. Prowadzenie: Joanna Pieszka Kiedy: 17 września 2019, wtorek Gdzie: ul. Zeylanda 11 w Poznaniu, poziom +1 Godzina: 18.30-20.00 Organizator: Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie Współfinansowanie...

Poznań biega i pomaga! Razem przeciw depresji!

Poznań staje się jednym z kluczowych punktów na mapie wyjątkowej, ogólnopolskiej inicjatywy. Już 4. października 2026 r. odbędzie się 5. Charytatywny Bieg z Twarzami Depresji pod hasłem „Biegam i pomagam”. Podczas gdy główne wydarzenie stacjonarne zgromadzi uczestników w Zimnych Dołach pod Warszawą, w kilku innych miastach w Polsce odbędą się biegi równoległe. W stolicy Wielkopolski do akcji aktywnie włączają się drużyny PORR oraz Hunters, które wspólnie zapraszają lokalnych mieszkańców, instytucje oraz kolejne zespoły firmowe do startu i budowania koalicji na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Razem przeciw depresji Bieg organizowany jest z okazji Europejskiego Dnia Walki z Depresją. Depresja to choroba, która coraz częściej dotyka dzieci i młodzież. Jubileuszowa, piąta edycja biegu organizowanego przez Fundację „Twarze depresji”  stawia sobie za cel realne wsparcie psychologiczne i psychoterapeutyczne dla najmłodszych podopiecznych fundacji. Cały dochód ze sprzedaży p...

Chrzanów biega i pomaga! Razem przeciw depresji!

Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie dołącza do pomocowej ogólnopolskiej inicjatywy Fundacji "Twarze Depresji" i zachęca do udziału w 5. biegu charytatywnym i psychoedukacji z okazji Europejskiego Dnia Walki z Depresją. Cały dochód ze sprzedaży pakietów startowych przeznaczony będzie na bezpłatne konsultacje dla dzieci i młodzieży dotkniętych depresją, a korzystających z pomocy Fundacji "Twarze Depresji". Projekt realizowany jest w wielu miastach Polski, także w Chrzanowie. Osoby chętne wesprzeć tę ideę, mogą odbyć bieg w ramach PARKRUN Chrzanów dn. 3 października o g. 9.00 w Kroczymiechu.  Uwaga! Zakup pakietów startowych i koszulek możliwy tylko do 10 września przez stronę twarzedepresji.pl. Stowarzyszenie i Klub Zdrowia w Chrzanowie we współpracy z Centrum Psychoterapii i Edukacji Self Chrzanów zapraszają już dziś na wykład psycholog Anny Dudek-Smaki pt. "Depresja u dzieci i młodzieży", który odbędzie się 13 paździenika o ...

Niebezpieczne owoce morza

Coraz częściej na polskich stołach goszczą frutti di mare , czyli mięczaki (małże, omułki, ostrygi, ślimaki, ośmiornice, kalmary) i skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty). Dietetycy chwalą owoce morza ze względu na cenne wartości odżywcze, jednak ich spożywanie może wywołać zatrucia pokarmowe. Spożywanie owoców morza staje się w Polsce coraz popularniejsze, a więc i prawdopodobieństwo zatruć po ich spożyciu wzrasta. Większość zatruć wywołuje negatywne objawy neurologiczne lub ze strony układu pokarmowego. Niektóre mogą być śmiertelne dla człowieka — śmiertelność może sięgać 50 proc. przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, zatrucia są spowodowane zanieczyszczeniem środowiska życia tych stworzeń fekaliami ludzkimi, w których mogą być obecne bakterie z rodzaju Salmonella lub Clostridium. Po drugie, większość owoców morza to filtratory — działają jak bardzo wydajny filtr wody. Można to sprawdzić, wrzucając małża do akwarium, w którym dawno nie wymieniano wody ...