Przejdź do głównej zawartości

Węglowodany – ale jakie?

Ponieważ sprzecznych opinii na temat znaczenia węglowodanów w diecie nie brakuje nawet wśród specjalistów, wielu ludzi stara się unikać ich w codziennym menu. Jednak zdaniem większości dietetyków węglowodany są najważniejszym źródłem energii pokarmowej, pokrywają 60-70 proc. dziennego zapotrzebowania energetycznego człowieka. Oprócz dostarczania energii, pełnią one szereg ważnych funkcji w organizmie ludzkim, m. in. wpływają na poziom glukozy we krwi i wydzielanie insuliny, regulują poziom sytości i głodu oraz oddziałują na motorykę jelit.

W przeciwieństwie do diety wysokotłuszczowej i wysokobiałkowej, wysoki poziom węglowodanów w diecie, pod warunkiem, że pochodzą one z właściwych źródeł, nie wpływa niekorzystnie na zdrowie człowieka. Dieta bogata w węglowodany zmniejsza ryzyko wystąpienia licznych schorzeń, w tym otyłości, cukrzycy, miażdżycy, raka jelita grubego i raka piersi.

Dlaczego węglowodany powinny znaleźć się w twojej diecie? Jak rozróżniać węglowodany? Gdzie szukać najlepszych źródeł energii? Jak komponować dietę, by nie czuć głodu i nie podjadać pomiędzy posiłkami? Dlaczego należy spożywać żywność bogatą w błonnik? Co to jest indeks glikemiczny? Jak uniknąć hipoglikemii? Tego dowiesz się podczas kolejnego wykładu Agaty Radosh z serii Biblia a zdrowie, zatytułowanego "Węglowodany – ale jakie?"

Zapraszamy dnia 23 lutego, ul. Zeylanda 11 w Poznaniu. Wstęp wolny.

Komentarze

  1. Sporo ważnych odpowiedzi można zyskać ;) ja jestem mało konsekwentny w zdrowym odżywianiu, może po tym będzie mi łatwiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakubie, Mark Twain napisał: "Nawyk jest nawykiem i nikt nie wyrzuci go przez okno, ale może go zepchnąć ze schodów, stopień po stopniu". Ty też ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".

Popularne posty

Niebezpieczne owoce morza

Coraz częściej na polskich stołach goszczą frutti di mare , czyli mięczaki (małże, omułki, ostrygi, ślimaki, ośmiornice, kalmary) i skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty). Dietetycy chwalą owoce morza ze względu na cenne wartości odżywcze, jednak ich spożywanie może wywołać zatrucia pokarmowe. Spożywanie owoców morza staje się w Polsce coraz popularniejsze, a więc i prawdopodobieństwo zatruć po ich spożyciu wzrasta. Większość zatruć wywołuje negatywne objawy neurologiczne lub ze strony układu pokarmowego. Niektóre mogą być śmiertelne dla człowieka — śmiertelność może sięgać 50 proc. przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, zatrucia są spowodowane zanieczyszczeniem środowiska życia tych stworzeń fekaliami ludzkimi, w których mogą być obecne bakterie z rodzaju Salmonella lub Clostridium. Po drugie, większość owoców morza to filtratory — działają jak bardzo wydajny filtr wody. Można to sprawdzić, wrzucając małża do akwarium, w którym dawno nie wymieniano wody ...

Czy chrześcijanie mogą jeść mięso?

Jakiś czas temu wpadł na moją skrzynkę pocztową list nawiązujący do wywiadu jakiego udzieliłam kiedyś dla wegemaluch.pl. A w liście pytanie. Poniżej zamieszczam treść listu i moją odpowiedź na niego. Wydaje mi się, że ta korespondencja może zainteresować czytelników bloga, a nawet być może odkrywczą... * ** Szanowna Pani, W wywiadzie „Wegetariańska ścieżka” zaciekawiła mnie Pani wypowiedź, gdzie cytuje Pani Biblię (ja również jestem chrześcijaninem). Być może niewłaściwie ją odebrałem – czy uważa Pani, że chrześcijanie nie mogą jeść mięsa? Gdy czytam Dzieje Apostolskie 10,9-16, znajduję pełne potwierdzenie, że spożycie mięsa (w tym tzw. nieczystego) jest aprobowane przez Pana Boga, a nawet jesteśmy do tego zachęcani („bierz i jedz”). Postrzegam wegetarianizm jako kwestię wyboru stylu życia, przy uwzględnieniu jego wpływu na zdrowie i samopoczucie, ale nie jako jedynej alternatywy dla chrześcijanina, który chce żyć zgodnie z własnym sumieniem. G. Odpowiedź na list:

Jak leczy las

Nagranie wykładu lek. Krzysztofa Kubiaka pt.: "Jak leczy las", który zarejestrowano w październiku 2025 roku dla Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Wśród niekwestionowanych osiągnięć cywilizacji na pewno wymienić należy rozwój medycyny. Szpitale zajmują wielkie powierzchnie na terenach wielu miast, w których skupia się siły przeznaczone do walki z chorobami. Tymczasem zgodnie z wynikami badań to naturalnie rosnące lasy, w przeciwieństwie do "miejskiej dżungli", stwarzają najlepsze warunki do zachowania zdrowia i leczenia znacznej części chorób – szczególnie tych noszących miano "cywilizacyjnych". Jak więc leczy las? Czy chodzi tylko o wpływ samej aktywności fizycznej i świeżego powietrza na terenach leśnych? Czy shinrin-yoku to jakaś nowa dalekowschodnia religia? Na te i inne pytania spróbuje odpowiedzieć lekarz w czasie wykładu. Krzysztof Kubiak – lekarz, specjalista medycyny rodzinnej, zainteresowany całościowym (holi...

O przaśnych chlebach, czyli podpłomykach i macach

W dawnych czasach chlebem nazywano cienki placek - z roztartych kamieniami ziaren, wody i odrobiny soli, wypiekany na rozgrzanych kamieniach. Taki, nazwijmy go dalej chleb, był przaśny (nie podlegał fermentacji) i dlatego określano go słowem "przaśnik". Słowianie takie pieczywo nazywali podpłomykami. Hindusi mówią o nim czapatti, Żydzi maca, a Indianie tortilla. Więc bez cienia wątpliwości rzec można, że chleby przeszłości posiadały zdecydowanie inną recepturę niż dzisiejsze chleby. Nie było w nich przede wszystkich ani drożdży, ani zakwasu. Świeże, przaśne pieczywo jest zdrowe, w przeciwieństwie do świeżego pieczywa na drożdżach czy zakwasie. Przaśne podpłomyki nie obciążają żołądka kwasem i fermentacją. Dziś, wzorem naszych prapradziadów możemy także spożywać przaśny, niekwaszony chleb. Najprostszy przepis na podpłomyki to: wziąć mąkę, wodę i trochę soli. Z tych składników zagnieść ciasto, dodając mąkę w takiej ilości, aby ciasto nie kleiło się do palców. Z kolei r...

Mięso królicze — jeść, czy nie jeść

W czasie robienia dzisiejszych zakupów, nawiązała się między mną, a sprzedającym ciekawa rozmowa. Problem dotyczył jedzenia mięsa z królika. Powiedziałam, że nie uważam biblijnego podziału zwierząt na "czyste" i "nieczyste" jedynie za przepis ceremonialny, i że zasady diety biblijnej, będące wyrazem troski o zdrowie człowieka, nadal obowiązują. W związku z tym, mięso królicze nie powinno być spożywane przez ludzi. Mój rozmówca słysząc to, odrzekł zaskoczony: "Ale przecież to takie zdrowie mięso!". Nie dowierzał. Chciał poznać powody, dla których Pismo Święte zabrania jedzenia mięsa z królika. Zaczynając więc od anatomii i fizjologii, przedstawiłam fakty dotyczące tej kwestii. Rynek spożywczy promuje mięso królicze, reklamując, że należy do mięs delikatnych i dietetycznych, więc może konkurować z drobiem i rybami. Pismo Święte jednak nie bez powodu zalicza królika do zwierząt, które Bóg uznał za tzw. nieczyste (nie nadające się do spożycia). Rozwój bada...