Przejdź do głównej zawartości

Miłość — biologiczna potrzeba organizmu

 Nagranie wykładu Adama Miarki pt. "Miłość — biologiczna potrzeba organizmu", którego dokonano w maju 2021 roku dla Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. 

Wykład omawia miłość i emocjonalną bliskość jako biologiczne potrzeby organizmu. Za przykład służą między innymi eksperymenty na zwierzętach, których ze względów humanitarnych nie można by prowadzić na ludziach, ale wnioski z nich pokazują, że skoro zwierzęta tak bardzo potrzebują miłości, zwłaszcza młode osobniki, to o ileż bardziej ludzie! Doświadczenia te ukazują dalekosiężny wpływ doświadczania miłości lub jej braku nawet u dorosłych osobników.

Poznają Państwo ciekawe porównania dwóch oddziałów wcześniaków w renomowanym szpitalu na Florydzie (USA) i to, jaka drastyczna w efektach opieki nad wcześniakami na tych oddziałach wynikała tylko z położenia oddziałów — jednego na czwartym, a drugiego na siódmym piętrze.

Prelegent opowiada o wpływie okazywania miłości na rozwój dzieci, szczególnie pokrzywdzonych wcześniaków. Wskazuje na niesamowite korzyści płynące z kangurowania wcześniaków.

W wykładzie przedstawione zostały wnioski płynące z doświadczeń, które — na szczęście — dziś byłyby nie do pomyślenia, m.in. obserwacji prowadzonych setki lat temu na dzieciach przez dociekliwych władców, w tym eksperyment deprywacyjny Fryderyka II, który chciał się dowiedzieć jaki jest wrodzony język każdego człowieka. 

Poświęcono także uwagę jednemu z najbardziej obecnie rozpoznawalnych w świecie autorytetów w medycynie, prof. kardiologii Deanowi Ornishowi z Uniwersytetu w Kalifornii oraz wynikom jego zdumiewających badań.

Usłyszą Państwo jak prof. Ornish dokończył zadanie: „Nie znam nic w medycynie, co miałoby potężniejszy wpływ, nie tylko na choroby serca, ale także na większość innych chorób, niż...”.

Zapoznają się także z tym, jak w postępie medycyny i odkryciach wpływu miłości na zdrowie pomagają niezwykłe przypadki związane z karmieniem królików doświadczalnych.

Prelegent Adam Miarka z wykształcenia jest inżynierem, a z pasji społecznikiem i promotorem zdrowego stylu życia. Od 12 lat kieruje działalnością Klubu Zdrowia w Andrychowie.

Komentarze

Popularne posty

Niebezpieczne owoce morza

Coraz częściej na polskich stołach goszczą frutti di mare , czyli mięczaki (małże, omułki, ostrygi, ślimaki, ośmiornice, kalmary) i skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty). Dietetycy chwalą owoce morza ze względu na cenne wartości odżywcze, jednak ich spożywanie może wywołać zatrucia pokarmowe. Spożywanie owoców morza staje się w Polsce coraz popularniejsze, a więc i prawdopodobieństwo zatruć po ich spożyciu wzrasta. Większość zatruć wywołuje negatywne objawy neurologiczne lub ze strony układu pokarmowego. Niektóre mogą być śmiertelne dla człowieka — śmiertelność może sięgać 50 proc. przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, zatrucia są spowodowane zanieczyszczeniem środowiska życia tych stworzeń fekaliami ludzkimi, w których mogą być obecne bakterie z rodzaju Salmonella lub Clostridium. Po drugie, większość owoców morza to filtratory — działają jak bardzo wydajny filtr wody. Można to sprawdzić, wrzucając małża do akwarium, w którym dawno nie wymieniano wody

O przaśnych chlebach, czyli podpłomykach i macach

W dawnych czasach chlebem nazywano cienki placek - z roztartych kamieniami ziaren, wody i odrobiny soli, wypiekany na rozgrzanych kamieniach. Taki, nazwijmy go dalej chleb, był przaśny (nie podlegał fermentacji) i dlatego określano go słowem "przaśnik". Słowianie takie pieczywo nazywali podpłomykami. Hindusi mówią o nim czapatti, Żydzi maca, a Indianie tortilla. Więc bez cienia wątpliwości rzec można, że chleby przeszłości posiadały zdecydowanie inną recepturę niż dzisiejsze chleby. Nie było w nich przede wszystkich ani drożdży, ani zakwasu. Świeże, przaśne pieczywo jest zdrowe, w przeciwieństwie do świeżego pieczywa na drożdżach czy zakwasie. Przaśne podpłomyki nie obciążają żołądka kwasem i fermentacją. Dziś, wzorem naszych prapradziadów możemy także spożywać przaśny, niekwaszony chleb. Najprostszy przepis na podpłomyki to: wziąć mąkę, wodę i trochę soli. Z tych składników zagnieść ciasto, dodając mąkę w takiej ilości, aby ciasto nie kleiło się do palców. Z kolei r

Z boreliozą można wygrać

Wywiad z Lilianną Frankowską, prezesem Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę , którego misją jest pomagać wszystkim, którzy czują się zagubieni i samotni w swojej chorobie. Agata Radosh: Chciałam porozmawiać o boreliozie, nazywaną też chorobą z Lyme. Maleńki pajęczak zmienia plany tysiącom ludzi, aby nie powiedzieć – niszczy je… Ale zacznijmy od tego, w jaki sposób dochodzi do zakażenia? Lilianna Frankowska: Kleszcze z rodzaju Ixodens ricinus występujące w Polsce, możemy spotkać już nawet w piwnicach, a nie tylko lasach czy łąkach. Są nosicielami wielu patogenów (podobno 140). Jednym z nich są bakterie z rodzaju Borrelia burgdorferi , które bytują i namnażają się w jelitach tych kleszczy. Kiedy kleszcz żeruje na swoim żywicielu, krętki aktywują się i wraz ze śliną przenikają pod skórę człowieka. Przyjmuje się, że do zakażenia dochodzi od 24 do 48 godzin, ale z naszych doświadczeń wynika, że ten czas może być znacznie krótszy. Należy podkreślić, że kleszcze we wszystkich swoich sta

Jak poradzić sobie ze stratą i żyć dalej

Nagranie wykładu dr Beaty Baron pt. " Jak poradzić sobie ze stratą i żyć dalej ", którego dokonano w czerwcu 2022 roku w Stowarzyszeniu Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie. Każdy człowiek doświadcza w swoim życiu niejednej straty. Z niektórymi radzi sobie lepiej, a inne sprawiają, że traci poczucie sensu i radość życia. W wykładzie usłyszą Państwo o tym, czym jest dla nas doświadczenie straty i jak przez nie przejść, by nauczyć się na nowo kochać życie i zyskać większą świadomość siebie. Beata Baron – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki rodziny. Od wielu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą, prowadzi także warsztaty dla rodziców i seminaria dla studentów. Prywatnie matka dwójki nastoletnich dzieci.

O rybach dobrych i złych

Nie, to nie będzie bajka o posłusznych i niegrzecznych rybkach, choć z pewnością nie jeden z nas chciałby oderwać się od codziennej rzeczywistości, powspominać okres dzieciństwa i poczuć, przynajmniej na chwilę, błogą beztroskę. Czy ktoś dziś słyszał o rybach dobrych i złych? Prędzej możemy się dowiedzieć o rybach świeżych lub zepsutych; o tym, że cuchnące odświeżają, zmieniają datę przydatności do spożycia i sprzedają prawie jako wczoraj złowione. Ale o dobrych i złych ktoś słyszał? Rzadko, a szkoda, bo dobre mogą przynieść z sobą dobro, a złe...