Przejdź do głównej zawartości

Zdrowie na Talerzu – bez mięsa, ale smacznie i zdrowo – wywiad prosto z Chicago

Z okazji Dnia Wegetarian (11.1) na naszym blogu rozmowa z Marzanną Bojko   wegetarianką, promotorką zdrowego stylu życia, organizatorką Szkół zdrowego gotowania.

Marzanna Bojko jest absolwentką Instytutu Promocji Zdrowia w Podkowie Leśnej. Współpracuje z Fundacją „Źródła Życia”, dla której redaguje blog kulinarny www.ZdrowieNaTalerzu.pl. Jest współorganizatorką programu Zdrowa Niedziela – Health Expo i seminariów zdrowotnych. Mieszka w Chicago (USA). Jest żoną i matką dwójki wegetariańskich dzieci.

Od ponad 20 lat organizujesz Szkoły zdrowego gotowania. Przez wiele lat działałaś w Polsce, a od kilku lat propagujesz je w Chicago. Dlaczego zajmujesz się ich organizacją?


MARZANNA BOJKO: Na organizowanych przez nas seminariach zdrowotnych z cyklu ZDROWIE NA TALERZU często spotykamy się z pytaniami uczestników, dotyczącymi praktycznej pomocy w kwestii zmiany ich sposobu odżywiania. Dla niektórych z nich jest to dosłownie sprawa życia lub śmierci. Wiedzą, co jest dobre, co im służy a co nie. Często jednak nie wiedzą, jak zmienić sposób odżywiania z typowego polskiego – w dużej mierze opartego na produktach zwierzęcych – na dietę opartą głównie o produkty roślinne. Jakkolwiek ważna jest wiedza teoretyczna w zakresie dietetyki, bez umiejętności praktycznych przyniesie niewielkie, jeśli w ogóle jakiekolwiek korzyści. Staramy się o to, aby nasz program był pomostem pomiędzy wykładami, prezentującymi wiarygodne i oparte na szeroko pojętej wiedzy informacje dietetyczne a praktycznym ich zastosowaniem w codziennym życiu uczestników.

Czego można się nauczyć na szkołach gotowania?

W trakcie zajęć uczymy jak praktycznie zastąpić w kuchni produkty pochodzenia zwierzęcego produktami roślinnymi. Jak bez produktów pochodzenia zwierzęcego przygotować posiłki, które dostarczą pełnowartościowego białka. Jak gotować szybko, smacznie i zdrowo, bez nadwyrężania domowego budżetu. Gdzie robić zakupy, jak upiec w domu zdrowy chleb, jak zrobić jajecznicę bez jajek, sernik bez sera i mleko bez... krowy, lody bez cukru, mleka i konserwantów, smalec bez tłuszczu wieprzowego i inne „osobliwości”. Co położyć na chleb zamiast kiełbasy i szynki oraz jak przygotować smaczny obiad bez schabowego.


Brzmi to bardzo zachęcająco. Czy program cieszy się zainteresowaniem?

Tak. Zwykle prowadzimy nasze programy po wcześniejszych seminariach zdrowotnych, na które zapraszamy fachowców z dziedziny żywienia. Współczesna wiedza oparta na badaniach naukowych, na które różne organizacje wydały miliony dolarów sprowadza się do bardzo prostych zasad – jedz mniej produktów pochodzenia zwierzęcego lub wyeliminuj je z diety zupełnie, zastępując produktami roślinnymi. Taka dieta działa prewencyjnie, a nawet terapeutycznie. Dla przeciętnego zjadacza „chleba z szynką” ta wiedza jest jednak szokiem, który wyraża się bardzo praktycznym pytaniem – To co jeść?! Właśnie w tym miejscu przychodzimy z pomocą. Nie zmieniamy na siłę ludzkich przyzwyczajeń, ale gdy ktoś już dojrzał do zmiany, pomagamy. Jak dotąd, nie narzekamy na puste miejsca, tym bardziej, że ze względu na praktyczny charakter programu staramy się nie przekraczać liczby trzydziestu uczestników.

Skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie wegetarianizmem? Dlaczego zostałaś wegetarianką?

Pochodzę z rodziny, w której podstawą żywienia było mleko i mięso. Wychodząc za mąż postanowiłam prowadzić kuchnię bezmięsną. W tamtych latach polski wegetarianizm opierał się w dużej mierze na produktach mlecznych i jajach a mleko sojowe i tofu były abstrakcją. W 1990 roku udałam się wraz z mężem do ośrodka Living Springs w USA, na roczny kurs dla misjonarzy działających na polu zdrowia. Częścią tego programu był dobrze prowadzony kurs dietetyki oraz praktyczne zajęcia w restauracji wegetariańskiej na Mannhattanie, w Nowym Jorku, która nie serwowała żadnych produktów zwierzęcych, bijąc jednocześnie rekordy zainteresowania. Ponadto, jako studenci mieliśmy okazję uczestniczyć w przygotowywaniu posiłków dla pensjonariuszy prowadzonego przez tenże ośrodek sanatorium, propagującego zdrowy styl życia stosowany w nim, jako istotny i skuteczny czynnik terapeutyczny. Było to dość rewolucyjnym odkryciem i doświadczeniem, że odżywiać się można nie tylko bez mięsa, ale również bez nabiału i jaj. Przekonałam się o tym, że tak przyrządzone potrawy są nie tylko zdrowe, ale mogą być naprawdę bardzo smaczne! Zdobyta wiedza teoretyczna i praktyka dały początek mojej przygodzie z weganizmem.

Jak wygląda taki program Szkoły zdrowego gotowania?

Typowe zajęcia składają się z trzech elementów. Rozpoczynamy krótkim wykładem, dotyczącym zagadnień zdrowotnych w aspekcie diety. Na przykład, mówimy o znaczeniu spożywania chleba upieczonego z pełnoprzemiałowej mąki. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo zubożona jest dieta oparta na białym pieczywie. Chodzi nie tylko o utratę witamin i minerałów, które oddzielane są w procesie rafinacji mąki, ale również o błonnik, który choć nietrawiony w przewodzie pokarmowym, ma ogromne znaczenie dla jego prawidłowego funkcjonowania.

Kolejna część to praktyczna prezentacja. Uczestnicy nie tylko otrzymują zestaw przepisów, ale mogą przyglądać się ich praktycznemu wykonaniu. Np. wspólnie z nami mogą użyć własnych rąk do wyrabiania ciasta chlebowego.

Trzecią i bardzo lubianą przez uczestników częścią jest oczywiście degustacja. Nie zastąpi jej najbardziej nawet barwne opowiadanie o walorach prezentowanych potraw. Ta część jest również dobrą okazją do rozmów uczestników z organizatorami. Często, to właśnie w tych bezpośrednich kontaktach mogą dowiedzieć się najwięcej.

Gdzie można uzyskać informacje o terminach i miejscach szkół gotowania?

Na prowadzonych seminariach zdrowotnych w Chicago, na stronie internetowej www.AdwentysciUSA.com i na portalu Facebook – Polski Kościół Adwentystów Dnia Siódmego w Chicago.

Czy program jest odpłatny?

Zarówno ja, jak też wszystkie współpracujące ze mną osoby, prowadzą ten program społecznie. Najlepszym wynagrodzeniem jest dla nas zadowolenie uczestników. Cieszymy się z możliwości dzielenia się tym, co sami praktykujemy na co dzień, mając świadomość, że chronimy tym samym czyjeś zdrowie, a może nawet życie. Uczestnicy, na zasadzie dobrowolnych datków, pomagają nam pokryć koszty używanych produktów i wynajmu sali. Jako organizatorzy jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.

Dla tych, którzy nie uczestniczyli w praktycznych zajęciach szkoły gotowania polecamy blog zdrowego odżywiania ZdrowieNaTalerzu.pl gdzie można znaleźć przepisy i filmiki instruktażowe.

Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Agnieszka Flakus

Jeśli mieszkasz w Polsce i chciałbyś wziąć udział w Szkole zdrowego gotowania, skontaktuj się z nami – pomożemy ci nawiązać kontakt z organizatorami szkoły w Twojej okolicy. 
Informacje o Szkole gotowania na terenie Poznania znajdziesz w tym linku.

Komentarze

  1. Osobiscie nie mgołabym zrezygnować z mięsa a przynajmniej z kurczaka :) uwielbiam ją sobie przyrządzić w szybkowarze philipiak (prezent od teściowej ;) z brokułem albo kalafiorem, pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jem mięsa od kilku lat a kurczaków od kilkunastu i widzę same pozytywy, mięso nie jest dla ludzi. To propaganda przemysłu mięsnego miesza nam w głowach, nie musimy jeść mięsa, jestem tego przykładem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".

Popularne posty

Niebezpieczne owoce morza

Coraz częściej na polskich stołach goszczą frutti di mare , czyli mięczaki (małże, omułki, ostrygi, ślimaki, ośmiornice, kalmary) i skorupiaki (krewetki, kraby, homary, langusty). Dietetycy chwalą owoce morza ze względu na cenne wartości odżywcze, jednak ich spożywanie może wywołać zatrucia pokarmowe. Spożywanie owoców morza staje się w Polsce coraz popularniejsze, a więc i prawdopodobieństwo zatruć po ich spożyciu wzrasta. Większość zatruć wywołuje negatywne objawy neurologiczne lub ze strony układu pokarmowego. Niektóre mogą być śmiertelne dla człowieka — śmiertelność może sięgać 50 proc. przypadków. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, zatrucia są spowodowane zanieczyszczeniem środowiska życia tych stworzeń fekaliami ludzkimi, w których mogą być obecne bakterie z rodzaju Salmonella lub Clostridium. Po drugie, większość owoców morza to filtratory — działają jak bardzo wydajny filtr wody. Można to sprawdzić, wrzucając małża do akwarium, w którym dawno nie wymieniano wody

Johnny Barnes — najbardziej kochany człowiek na Bermudach

Johnny Barnes (23 czerwca 1923 - 9 lipca 2016) był mieszkańcem Bermudów. Przez blisko 30 lat widywano go stojącego przy rondzie Foot of the Lane usytuowanym na wjeździe do Hamilton, stolicy państwa. Johnny witał tam każdego kierowcę dojeżdżającego do pracy i jego pasażera. Czynił to niestrudzenie w każdy dzień roboczy w godzinach szczytu, między 3:45 a 10:00 niezależnie od tego, czy padał deszcz, czy świeciło słońce. Po przejściu na emeryturę wstawał nieco później, ale nadal realizował wyznaczony sobie cel.  Ze względu na unikalne położenie wyspy i układ jej dróg prawie wszyscy kierowcy udający się do pracy, przyjeżdżający z zachodniej i południowej części wyspy, mijali Barnesa na rondzie. Johnny machał do nich uniesionymi obiema rękami, obdarowując entuzjastycznym, ciepłym uśmiechem wszystkich przejeżdżających przez rondo. Posyłał im całusy i pozdrawiał wołając: „Dzień dobry! Kocham Cię! Bóg też Cię kocha! Miłego dnia!” Wkrótce lokalne stacje radiowe donosiły, że otrzymywały gorączkow

O przaśnych chlebach, czyli podpłomykach i macach

W dawnych czasach chlebem nazywano cienki placek - z roztartych kamieniami ziaren, wody i odrobiny soli, wypiekany na rozgrzanych kamieniach. Taki, nazwijmy go dalej chleb, był przaśny (nie podlegał fermentacji) i dlatego określano go słowem "przaśnik". Słowianie takie pieczywo nazywali podpłomykami. Hindusi mówią o nim czapatti, Żydzi maca, a Indianie tortilla. Więc bez cienia wątpliwości rzec można, że chleby przeszłości posiadały zdecydowanie inną recepturę niż dzisiejsze chleby. Nie było w nich przede wszystkich ani drożdży, ani zakwasu. Świeże, przaśne pieczywo jest zdrowe, w przeciwieństwie do świeżego pieczywa na drożdżach czy zakwasie. Przaśne podpłomyki nie obciążają żołądka kwasem i fermentacją. Dziś, wzorem naszych prapradziadów możemy także spożywać przaśny, niekwaszony chleb. Najprostszy przepis na podpłomyki to: wziąć mąkę, wodę i trochę soli. Z tych składników zagnieść ciasto, dodając mąkę w takiej ilości, aby ciasto nie kleiło się do palców. Z kolei r

Jedzmy podagrycznik!

Podagrycznik pospolity 🌿🌿 należy do rodziny selerowatych. W średniowiecznej Polsce sprzedawano jako warzywo na targowiskach. Dziś niektórzy chcieliby wykorzystać go np. do sałatki, ale nie mają pewności, czy zerwą właściwą roślinę, bowiem podagrycznik można pomylić z innymi chwastami. O ile podagrycznik jest chwastem jadalnym, podobnie wyglądają pewne chwasty niejadalne. Myślę, że nabrałam już wprawy w temacie i chcę przekazać podstawowych osiem wskazówek, które upewnią was, że zerwaliście na pewno podagrycznik. Roślina na rozgałęzione kłącze. Listki są pikowane. Podagrycznik posiada trzy grupy liści na łodyżce. Grupa górna ma trzy listki, dwie grupy dolne mają po dwa listki (zwłaszcza młode rośliny), ale mogą mieć także po trzy. Listki nie są ze sobą połączone. Łodyżka nie ma włosków, jest naga. Łodyżka na całej długości ma charakterystyczne wyżłobienie (rowek). Przekrój łodyżki jest trójkątny. Przecięta łodyżka ma charakterystyczny zapach. W zielu podagrycznika w

Czy chrześcijanie mogą jeść mięso?

Jakiś czas temu wpadł na moją skrzynkę pocztową list nawiązujący do wywiadu jakiego udzieliłam kiedyś dla wegemaluch.pl. A w liście pytanie. Poniżej zamieszczam treść listu i moją odpowiedź na niego. Wydaje mi się, że ta korespondencja może zainteresować czytelników bloga, a nawet być może odkrywczą... * ** Szanowna Pani, W wywiadzie „Wegetariańska ścieżka” zaciekawiła mnie Pani wypowiedź, gdzie cytuje Pani Biblię (ja również jestem chrześcijaninem). Być może niewłaściwie ją odebrałem – czy uważa Pani, że chrześcijanie nie mogą jeść mięsa? Gdy czytam Dzieje Apostolskie 10,9-16, znajduję pełne potwierdzenie, że spożycie mięsa (w tym tzw. nieczystego) jest aprobowane przez Pana Boga, a nawet jesteśmy do tego zachęcani („bierz i jedz”). Postrzegam wegetarianizm jako kwestię wyboru stylu życia, przy uwzględnieniu jego wpływu na zdrowie i samopoczucie, ale nie jako jedynej alternatywy dla chrześcijanina, który chce żyć zgodnie z własnym sumieniem. G. Odpowiedź na list: