Gdy myślę zimą o Mamie, widzę Ją najczęściej w kuchni. Lubi gotować, piec i obdarowywać innych. W wolnej chwili rozwiązuje krzyżówki i czyta.
Zatrzymuję się w kuchni. Wraca do mnie jedna zupa z dzieciństwa — prosta, szybka, tania, a jednocześnie smaczna i zdrowa. Zupa, która rozgrzewa i wspiera odporność. Nie jada się jej jednak na obiad, a na śniadanie, szczególnie w niedzielę. Mowa o aromatycznej wodzionce. Jej oryginalna receptura pochodzi ze Śląska. Mama trochę przepis przerobiła i powstała domowa tradycja.
W ten wyjątkowy dzień przygotowałam na śniadanie wodzionkę. Zapachniało tamtymi czasami.
Przepis na wodzionkę po naszemu
Do garnka włożyć:
- 3 ziarna ziela angielskiego
- 3 liście laurowe
- 3 ziarna pieprzu
- 3 ząbki czosnku
- 1 dużą cebulę pokrojoną w plastry
Dodać:
- 1 litr wody
- 3 łyżki przyprawy typu Maggi (u mnie sos sojowy)
- sól lub bulion (u mnie 1 łyżka bulionu wegetariańskiego)
Drugą cebulę pokroić w plastry i podpiec z obu stron na suchej patelni, aż nabierze koloru. Dodać ją do garnka.
Całość gotować około 7 minut na wolnym ogniu.
W tym czasie przygotować lekką zasmażkę:
- 2 łyżki oleju,
- 1 łyżeczka masła,
- 1 łyżka mąki pszennej.
Zasmażkę dodać do zupy i gotować jeszcze minutę.
Po wyłączeniu i odstawieniu dodać:
- 3 kolejne ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę.
Zupę podaje się z pokrojonym, najlepiej już czerstwym chlebem.
***
W rozmyślaniu wracam do słów: „Czcij ojca swego i matkę swoją, aby przedłużone były dni twoje na ziemi, którą Pan Bóg twój da tobie” (Księga Wyjścia 20,12). To chyba jedno z najbardziej niedocenianych przykazań, a przecież jako jedyne zawiera w sobie obietnicę: „aby przedłużone były dni twoje…”.
Szacunek do rodziców, troska o nich i pamięć dawały mi zawsze wewnętrzny pokój, z którym przychodziło błogosławieństwo. Gdy żyje się w zgodzie z przykazaniem miłości i wdzięczności, niesie się w sobie mniej ciężaru, gniewu i napięcia. Nawet jeśli relacje bywają czasem trudne, postawa wyrozumiałości i przebaczenia wnosi pokój w serce.
Jest taka piękna piosenka, której nauczyłam się dawno temu. Gdy przypominam sobie jej słowa, czuję ciepło i wzruszenie, bo miłość matczyna jest jedyna i niezastąpiona.

Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".