niedziela, 18 listopada 2018

Jak pokonać sezonowe infekcje?

Na grypę i przeziębienie leków nie ma. Dlatego nic nie zastąpi naturalnych metod walki z patogenami.

Uczeni z kanadyjskiego McMaster University ustalili, że leki przeciwgorączkowe i przeciwzapalne – choć poprawiają samopoczucie, bo obniżają temperaturę i łagodzą dolegliwości – tworzą w organizmie warunki, w których wirus świetnie się namnaża. Układ odpornościowy wytwarza bowiem wtedy mniej interferonu – jedynej substancji, która potrafi zahamować namnażanie się wirusa. Warto więc zrezygnować ze specyfików w stylu „max” czy „forte” i zdać się na skuteczne metody naturalne. Tym bardziej że pismo lekarskie „Prescrire” opublikowało listę 90 lekarstw, których należy unikać z uwagi na poważne skutki uboczne, w tym nawet śmiertelne zaburzenia układu sercowo-naczyniowego. Na liście znalazły się m.in. leki na przeziębienie: środki udrożniających drogi oddechowe, leki na kaszel i ból gardła.

Spryciarze trudni do pokonania

Wirusów wywołujących przeziębienie naliczono już ponad dwieście. Podzielono je na podtypy i opisano literkami A, B i C. Ten ostatni odkryto dopiero w 2006 r. i uznano za wyjątkowo groźny. Odpowiada za ponad połowę infekcji dróg oddechowych u dzieci i wywołuje u nich szczególnie uporczywą, podobną do grypy chorobę. Może też powodować powikłania – zapalenia dolnych dróg oddechowych i astmę.

Wirusy to wyjątkowo sprytne organizmy – świetnie się maskują i są niemal niewidzialne dla układu odpornościowego. Ten może je bowiem atakować tylko wtedy, gdy znajdują się one na zewnątrz komórki. Kiedy już do niej wnikną, są poza zasięgiem układu odpornościowego i mogą robić, co chcą. Wykorzystują więc białka komórki, by się namnażać i tworzyć kolejne kopie wirusa. Najlepszą więc formą walki z przeziębieniem jest wspomaganie układu odpornościowego odpowiednimi pokarmami i substancjami o działaniu antywirusowym i antybakteryjnym, wykluczenie tych, które odporność osłabiają, oraz pozostanie w łóżku.

Król czosnek

To jeden z najskuteczniejszych żołnierzy na polu walki. Zawiera składnik wysoce toksyczny dla patogennych mikrobów – dwusiarczek allilu. To substancja czynna uznawana za wiruso-, grzybo- i bakteriobójczą o szerokim spektrum działania. Może zahamować nawet wzrost gronkowca złocistego czy Helicobacter pylori. Ale żeby została wytworzona, trzeba zmiażdżyć surowy czosnek i pozostawić go na minimum kilkanaście minut. Wtedy właśnie allina pod wpływem enzymu allinazy przekształca się w allicynę. Ta z kolei szybko przekształca się w dwusiarczek allilu. Ten związek siarkowy odpowiada za silny charakterystyczny zapach czosnku. Kurację z użyciem dużej ilości czosnku powinno się stosować w konkretnych sytuacjach i niezbyt długo, bowiem inaczej może być toksyczny również dla przyjaznych bakterii.

Czosnek dobrze radzi sobie z infekcjami dróg oddechowych, np. zapaleniem oskrzeli, zakaźnym zapaleniem ucha, nieżytem nosa czy zapaleniem zatok. Jest ponadto wrogiem pasożytów jelitowych i kandydozy, pomaga w leczeniu nadciśnienia, równoważy poziom cholesterolu, obniża poziom cukru we krwi.

Pamiętać jednak należy, że ogrzewanie nieposiekanego czosnku do wysokiej temperatury dezaktywuje allinazę, czyli enzym, pod wpływem którego powstają związki wykazujące działanie antybiotykowe.

Domowy antybiotyk można wykonać z czosnku, soku z cytryny, oliwy oraz soli – należy zmieszać składniki do konsystencji papki i taką pastę dodawać do posiłku, np. zupy lub smarować nią chleb.

Królowa cebula

Od stuleci używana jest w profilaktyce i leczeniu przeziębień i grypy. Zawiera dużo witaminy C, witaminy z grupy B, cynk i selen. Zapach i właściwości wiruso- i bakteriobójcze cebula zawdzięcza – podobnie jak czosnek – m.in. organicznym związkom siarki. Cebula ma silne działanie dezynfekujące i może niszczyć bakterie opierające się antybiotykom.

Skutecznym środkiem na przeziębienie jest syrop z cebuli, czosnku i miodu. Cebulę i czosnek kroimy w plastry, układamy w słoiczku naprzemiennie, a każdą warstwę zalewamy surowym miodem; zamknięty słoik odstawiamy na kilka godzin w ciepłe miejsce (np. na kaloryfer). Syrop pijemy po jednej łyżce kilka razy dziennie. Miód dostarcza dodatkowo organizmowi niezbędnych witamin, aminokwasów, enzymów i mikroelementów. Ma właściwości antyseptyczne i wykrztuśne, łagodzi kaszel oraz zwiększa odporność organizmu. Nie należy go rozpuszczać w temperaturze powyżej 40 stopni (np. w gorącej herbacie), gdyż traci większość swoich dobroczynnych właściwości. Szczególnie wartościowy jest nowozelandzki miód manuka o wysokiej zawartości methylglyoxalu o silnym działaniu antybakteryjnym.

Duet imbir-kurkuma

Imbir swe właściwości lecznicze zawdzięcza dużej ilości licznych olejków eterycznych. W obu postaciach – świeży i suszony – odkaża, zwalcza bakterie chorobotwórcze, działa przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo i przeciwzapalnie. Pomaga w stanach zapalnych zatok.

Kurkuma, która pochodzi z tej samej rodziny co imbir, zawdzięcza swoje działanie barwnikowi kurkuminie. Ma właściwości żółciotwórcze, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwnowotworowe. Jest jednak słabo wchłaniana z przewodu pokarmowego, ale jej wchłanianie zwiększają (nawet do tysiąca razy) kapsaicyna zawarta w papryczce chili oraz piperydyna zawarta w pieprzu.

Obie przyprawy można wykorzystać razem w naparze z dodatkiem pieprzu, soku z cytryny i miodu. Należy pamiętać, aby miód i sok z cytryny dodać, gdy napój przestygnie. Imbir, kurkuma i pieprz to silne przyprawy, dlatego ich ilość należy dopasować do własnych potrzeb, aby nie podrażnić śluzówki gardła.

Wchłanialność kurkuminy poprawia też olej. Można przygotować pastę pomidorową z dodatkiem kurkumy, oleju lnianego i pieprzu.

Olejek z oregano i inhalacje

W liściach oregano występuje olejek, któremu przypisuje się silne działanie bakterio- i grzybobójcze, antyoksydacyjne i wspomagające układ immunologiczny w walce z wirusami. Ceniony jest głównie ze względu na dużą zawartość dwóch substancji – tymolu i karwakrolu. Oprócz minerałów i witamin, w tym cennej w walce z infekcjami witaminy C, oregano zawiera flawonoidy – silne przeciwutleniacze, które m.in. neutralizują działanie wolnych rodników, zapobiegają utlenianiu witaminy C, wykazują działanie przeciwzapalne, zwiększają przyswajalność witamin, wzmacniają naczynia krwionośne i działają korzystnie na cały organizm. Olejkowi przypisuje się działanie obronne przed niebezpiecznymi bakteriami Escherichia coli oraz salmonelli. Korzystnie wpływa na walkę z gronkowcem złocistym i bakterią Helicobacter pylori. Przyjmuje się go doustnie w postaci płynnej (krople), jednak w nadmiarze może podrażnić jamę ustną i przewód pokarmowy. Dawkowanie zależy od tego, czy olejek z oregano jest czystym ekstraktem, czy jest połączony z oliwą.

Przy infekcjach pomocne są też inhalacje olejkami eterycznymi. Do litra gorącej wody wkrapla się pięć kropli olejku eukaliptusowego, sandałowego, geraniowego, lawendowego, z rozmarynu, majeranku, sosny lub drzewa herbacianego i wdycha roztwór przez kilka minut, przykrywając głowę czystym ręcznikiem. Można też kupić specjalny inhalator.

Probiotyki – must have sezonu

Aby szybko uporać się z infekcją, trzeba wzmocnić te rejony ciała, gdzie produkowane są komórki odpornościowe. Najwięcej, bo ponad 70 proc. tych komórek znajduje się w jelitach. Najlepszym sojusznikiem w pokonywaniu bakterii i wirusów jest wzmacniająca odporność dieta bogata w żywność probiotyczną. Dobre bakterie znajdziemy w kiszonych warzywach, jednak im bardziej przemysł spożywczy wykorzystuje do ich produkcji solankę lub ocet, tym bardziej są one niszczone, warto więc kupować te ekologiczne lub kisić warzywa samemu.

Dieta roślinna wspomaga tworzenie dobrej mikrobioty, zatem należy jeść dużo warzyw, owoce bogate w witaminę C, a także pełnoziarniste zboża, ograniczyć natomiast mięso, tłuszcze zwierzęce, produkty mleczne.

Dobre bakterie, żeby mogły się namnażać, co jest równoznaczne z podniesieniem odporności, muszą mieć się czym odżywiać – potrzebują prebiotyków. To nietrawione przez ludzki ustrój roślinne wielocukry, a szczególnie ich dwa rodzaje. Pierwszy to skrobia oporna, w którą obfitują niedojrzałe zielonkawe banany, rośliny strączkowe, pełnoziarniste zboża, bataty oraz ostudzony makaron i ryż. Strączki i zboża warto wybierać ekologiczne, gdyż w konwencjonalnych uprawach często stosuje się glifosat, który zaburza funkcjonowanie mikroflory, „sterylizując” jelita. Drugim źródłem odżywki dla dobrych bakterii są fruktany (FOS, inulina). Znajdziemy je w warzywach cebulowych (por, cebula, czosnek), liściastych, szparagach, topinamburze, cykorii, pomidorach, pełnych ziarnach zbóż i ich trawach (młody jęczmień, młoda pszenica). Jako źródła fruktanów można też używać inuliny w proszku.

Bakterie probiotyczne można dostarczyć sobie w postaci suplementu diety. Z badań wynika, że dzienna dawka 10 miliardów bakterii to minimum, a skutki ich działania widać dopiero od progu 25 miliardów. Kilka lat temu naukowcy wyodrębnili trzy szczepy bakterii o szczególnie korzystnym działaniu dla zdrowia: Lactobacillus acidophilus, Lactobacillus casei i Streptococcus thermophilus.

Tyle C, że nie czujesz się źle

Ten slogan ukuli zwolennicy leczenia megadawkami witamin. Za najbardziej niezbędną lekarze medycyny ortomolekularnej uznają witaminę C. Wzmacnia ona błony śluzowe i uszczelnia naczynia krwionośne, co hamuje rozprzestrzenianie się chorobotwórczych drobnoustrojów. Pomaga oczyścić organizm z toksyn, działa antywirusowo, antybakteryjnie, antyhistaminowo. Zapotrzebowanie na nią, szczególnie podczas infekcji, jest tak duże, że trudno pokryć te niedobory z diety. Dlatego wielu naukowców w dziedzinie terapii żywieniowej zaleca wysokie dawki witaminy C w postaci czystego kwasu L-askorbinowego lub askorbinianu buforowanego w przypadku osób o wrażliwym żołądku. Skuteczną dzienną dawkę terapeutyczną określa tzw. próg jelitowy (stan tuż przed biegunką) – dla każdego inny i zależny od kondycji organizmu. Według dr. Fredericka Klennera, jednego z największych ekspertów w leczeniu megadawkami witaminy C, jej terapeutyczne właściwości osiągane są przy dawce powyżej 8000 mg dziennie (przyjmowanej w dawkach podzielonych). Recenzowane czasopisma medyczne wydawane w ciągu ostatniego półwiecza obfitują w teksty potwierdzające lecznicze działanie wysokich dawek witaminy C. Dowiedziono, że witamina C pobudza geny monocytów, wpływa na migrację fagocytów, transformację limfocytów zakażonych wirusem grypy oraz produkcję interferonu i replikację wirusów. Oddziałuje również na odporność wtórną – zwiększa proliferację limfocytów T. Witamina C przyjmowana w dużych dawkach skraca czas trwania infekcji i łagodzi jej objawy, ale ma przede wszystkim działanie profilaktyczne. W jednym z badań wykazano, że w grupie przyjmującej zaledwie 500 mg dziennie witaminy C częstotliwość infekcji została zredukowana o 70 proc. w porównaniu z grupą przyjmującą mniejsze dawki (50 mg). W innym badaniu wykazano, że suplementacja witaminą C w dawce 2000 mg dziennie była związana ze spadkiem o 85 proc. częstości występowania zapalenia płuc w grupie amerykańskich rekrutów wojskowych (w porównaniu z grupą przyjmującą placebo). Zdaniem specjalistów kuracja megadawkami witaminy C jest bezpieczna, ale niezbędnym jej elementem jest picie dużej ilości płynów.

Dla wzmocnienia odporności ważne są też dwa pierwiastki: cynk i miedź. Dzięki nim powstaje więcej białych krwinek (komórek odpornościowych) i są one sprawniejsze. Pomocne będą także witaminy A (stymuluje produkcję białych krwinek) i z grupy B (B6 wspomaga proces tworzenia przeciwciał). Ogromny wpływ na układ immunologiczny ma witamina D. Jej niedobór zwiększa ryzyko infekcji, a ponieważ od września do maja w naszej szerokości geograficznej nie ma szans na jej przyswojenie, zapotrzebowanie na witaminę D3 trzeba pokryć, stosując suplementy, najlepiej w połączeniu z witaminą K2.

Unikaj jak ognia

Na czas choroby zrezygnuj z ciężkich smażonych dań, mięsa, produktów wysoko glutenowych; posiłki jedz lekkostrawne. Podstawą jadłospisu powinny być kasze, szczególnie jaglana, która ma właściwości przeciwzapalne i przeciwwirusowe, dostarcza energii, witamin z grupy B, antyoksydantów, minerałów, oczyszcza i odkwasza organizm. Jedz dużo warzyw, szczególnie zielonolistnych i wyciskaj z nich soki. W podniesieniu odporności nieocenione są zielone soki, ale też sok z marchwi – karoten przyjmowany w dużych ilościach (jedna szklanka soku to odpowiednik 20000 IU witaminy A) wzmacnia układ odpornościowy, wspomagając organizm w produkowaniu większej ilości pomocnych limfocytów T. (Jak przekonuje dr Andrew Saul, duże dawki karotenu nie są szkodliwe, bowiem toksyczne działanie witaminy A może mieć miejsce jedynie wówczas, gdy przyjmujmy ją w przetworzonej olejowej postaci).

Unikaj alkoholu i kawy, pij natomiast dużo niegazowanej wody. W diecie zwalczającej infekcje nie ma miejsca na produkty mleczne i cukier. Mleko i jego przetwory powodują zwiększoną produkcję oraz zagęszczanie śluzu, a także sprzyjają rozwojowi chorobotwórczych bakterii w organizmie. Cukier z kolei osłabia system immunologiczny i uniemożliwia mu skuteczną obronę przed infekcjami bakteryjnymi, wirusowymi, grzybiczymi i różnymi toksynami, „upijając” białe ciałka krwi. Jeden zdrowy fagocyt jest w stanie zniszczyć czternaście bakterii, „pijany” fagocyt — tylko jedną. To kilkunastokrotne obniżenie ludzkiej odporności.

I koniecznie zostań w łóżku. Odpoczynek jest bardzo ważny. Tak jak niezbędny w tym przypadku ośmiogodzinny sen.

Katarzyna Lewkowicz-Siejka

źródło: Miesięcznik "Znaki Czasu", 10/2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".