wtorek, 27 listopada 2012

Rewolucja w kuchni sposobem nawet na grzybicę

Wywiad z Moniką Cieślińską, instruktorem fitness, mamą dwójki dzieci - 8 letniego Piotrusia i 4 letniej Majki, której udało się odejść od pewnych stereotypów i zrewolucjonizować domową kuchnię, tym samym wyleczyć uciążliwą chorobę.

Dlaczego zdecydowałaś się odejść od tradycyjnej kuchni polskiej i dokonać zmian w sposobie żywienia swojej rodziny?

Było to niezwykle trudne, ale może zacznę od początku. Miałam 25 lat, kiedy usłyszałam, że jestem uczulona już niemal na wszystko (alergia pokarmowa, wziewna, kontaktowa). Drapałam się potwornie, miałam zmiany skórne, egzemy, atopowe zapalenie skóry, od dziecka cierpiałam na astmę oskrzelową. Dodatkowo życie uprzykrzała mi uciążliwa i ciągle nawracająca grzybica, na którą nie działały już żadne zaordynowane przez lekarza leki farmakologiczne. Lekarz pulmonolog poinformował mnie, że sterydy wziewne będę stosować już do końca życia. Powiedział, że nie można mnie odczulać, bo nie ma takiej szczepionki, która odczulałaby wszystko… W tym czasie pracowałam po 10 godzin dziennie w biurze, prowadząc zdecydowanie siedzący i mocno stresujący tryb życia. Kiedy niedługo po wizycie u pulmonologa skontaktowałam się z alergologiem i zobaczyłam wyniki testu alergologicznego, usiadłam i po prostu płakałam. Okazało się, że nie powinnam jeść już niczego, co stanowiło do tej pory podstawę mojej diety. Byłam wrakiem człowieka mając zaledwie 25 lat... Na szczęście po długich poszukiwaniach okazało się, że przyczyną moich zdrowotnych problemów jest ogólnoustrojowa grzybica organizmu. Candida albicans, bo o niej mowa, powoduje m.in. liczne zaburzenia i nietolerancje, oraz alergie w organizmie, a z tymi borykałam się przecież od dziecka. Diagnoza mówiła, że muszę radykalnie zmienić dietę, a po pół roku ścisłej diety rozpocząć odtruwanie, leczenie i wzmacnianie organizmu. Zawiedziona medycyną akademicką i chorobotwórczą, tradycyjną polską kuchnią, zdecydowałam się na propozycję zmiany diety i skorzystanie z alternatywnych metod leczenia, do których wtedy nie miałam przekonania.

niedziela, 25 listopada 2012

TrICKY OCTOBER (Kleszczowy październik)

Zaproszenie na pokaz filmów i dyskusję ekspertów


Kleszcze i borelioza to wbrew powszechnej opinii temat nie tylko typowo wiosenny. Na jesień przypada drugi okres zwiększonej aktywności tych pajęczaków, a co za tym idzie, jesienią zwiększa się ryzyko zachorowania na choroby odkleszczowe.

Akcja TrICKY OCTOBER prowadzona jest przez studentów medycyny zrzeszonych w IFMSA-Poland we współpracy ze Stowarzyszeniem Chorych na Boreliozę http://borelioza.org. Program ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa jak i środowiska medycznego w kwestii zapobiegania, wczesnego wykrywania i skutecznego leczenia chorób przenoszonych przez kleszcze, w szczególności zaś boreliozy - choroby z Lyme.

W ramach akcji, w październiku, listopadzie i grudniu, w pięciu miastach Polski odbywają się pierwsze w Polsce publiczne projekcje głośnego i wielokrotnie nagradzanego filmu dokumentalnego pt.: "Under Our Skin" a po nich dyskusje ekspertów. Wśród zaproszonych gości są lekarze zajmujący się leczeniem chorób odkleszczowych, pani biolog specjalizująca się w badaniach nad kleszczami oraz przedstawiciele środowiska pacjentów.

http://underourskin.com
trailer filmu: http://youtube.com/watch?v=uSsnMQHIJZk


Poznań, 7 grudnia 2012 (piątek) godz. 17.00-21.00

sala konferencyjna Centrum Badań DNA, ul. Mickiewicza 31

projekcja otwarta, wstęp wolny

Warto skorzystać z tej wyjątkowej okazji i dowiedzieć się więcej o problemie, który jest wszędzie wokół nas i dotyka coraz szerszego grona Polaków.

Więcej szczegółów na temat akcji:
http://www.facebook.com/borelioza.org
http://www.facebook.com/WKleszczachKleszczy
plakat akcji:
http://www.facebook.com/WKleszczachKleszczy/photos_stream

wtorek, 20 listopada 2012

Dlaczego chrześcijanie chorują?

Dlaczego chrześcijanie chorują i przedwcześnie umierają z powodu różnych dolegliwości, i to pomimo modlitw wielu ludzi i wysiłków lekarzy, a niewierzący często wracają do zdrowia — bez modlitwy, bez udziału medycyny, nawet bez miejsca dla Boga w ich życiu? Nowa książka George’a Malkmusa, autora słynnej Diety Alleluja, jest próbą odpowiedzi na to bardzo ważne pytanie. 

Joe, przyjaciel Malkmusa, był oddanym Bogu chrześcijaninem, łagodnym, wrażliwym, skorym do pomocy. I zaangażowanym w ewangelizację. Uważał, tak jak wtedy sam Malkmus, że ponad 90 proc. chorób wśród chrześcijan jest spowodowanych grzechem. I nagle Joe trafił do szpitala z zawałem serca. Malkmusowi od razu przyszło do głowy: Czy ten zawał nie nastąpił z powodu grzechu? Może Joe przestał podobać się Bogu?

Podobny los spotkał innego chrześcijańskiego lidera — człowieka obdarzonego szacunkiem wspólnoty, ewangelistę i opiekuna młodzieży, niesłychanie zaangażowanego w pracę dla Boga. Doznał udaru mózgu i częściowego paraliżu. Mimo modlitw chrześcijan na całym świecie nie wrócił do zdrowia, a po kilku kolejnych udarach zmarł. Czy ta śmierć była Bożym wyrokiem?

sobota, 17 listopada 2012

Z boreliozą można wygrać

Wywiad z Lilianną Frankowską, prezesem Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę, którego misją jest pomagać wszystkim, którzy czują się zagubieni i samotni w swojej chorobie.

Agata Radosh: Chciałam porozmawiać o boreliozie, nazywaną też chorobą z Lyme. Maleńki pajęczak zmienia plany tysiącom ludzi, aby nie powiedzieć – niszczy je… Ale zacznijmy od tego, w jaki sposób dochodzi do zakażenia?

Lilianna Frankowska: Kleszcze z rodzaju Ixodens ricinus występujące w Polsce, możemy spotkać już nawet w piwnicach, a nie tylko lasach czy łąkach. Są nosicielami wielu patogenów (podobno 140). Jednym z nich są bakterie z rodzaju Borrelia burgdorferi, które bytują i namnażają się w jelitach tych kleszczy. Kiedy kleszcz żeruje na swoim żywicielu, krętki aktywują się i wraz ze śliną przenikają pod skórę człowieka. Przyjmuje się, że do zakażenia dochodzi od 24 do 48 godzin, ale z naszych doświadczeń wynika, że ten czas może być znacznie krótszy. Należy podkreślić, że kleszcze we wszystkich swoich stadiach rozwojowych mogą zarażać. Czyli, jeśli mamy do czynienia z maleńką, jak kropka zrobiona długopisem, nimfą kleszcza, to jest ona tak samo niebezpieczna jak postać dorosła.

wtorek, 13 listopada 2012

Profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych

Choroby układu krążenia to schorzenia dotyczące narządów i tkanek wchodzących w skład układu krążenia. Profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych, w szczególności serca, tętnic i żył, dlatego często są też nazywane chorobami układu sercowo-naczyniowego. Rozwijają się powoli i w cichości. Latami nie dają o sobie znać. Wraz z rozwojem cywilizacji doszło do zwiększonej zachorowalności na choroby układu krążenia, tak, że wiele z nich nazywanych jest chorobami cywilizacyjnymi, inaczej chorobami stylu życia. W Polsce są one odpowiedzialne za ok. 50% liczby zgonów, z tego najczęstszymi przyczynami zgonu jest zawał serca i udar mózgu. Do chorób układu krążenia zalicza się m.in.: miażdżycę, chorobę niedokrwienną i nadciśnienie tętnicze.

O czynnikach ryzyka chorób krążeniowo-naczyniowych i ich profilaktyce powiemy podczas listopadowego spotkania Stowarzyszenia, które odbędzie się 17 XI, o godz. 18. przy Zeylanda 11 w Poznaniu. W programie także badanie wskaźnika masy ciała (BMI), którego podwyższona wartość związana jest ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia chorób krążenia, a także praktyczny pokaz kulinarny i degustacja. Wstęp wolny.

sobota, 10 listopada 2012

Wyklucz boreliozę

Celem poniższego tekstu nie jest wskazanie schematów postępowania w przypadku ugryzienia przez kleszcza, lecz ostrzeżenie społeczeństwa przed bagatelizowaniem objawów boreliozy i jej koinfekcji.

Dobre parę lat temu, jak co roku jesienną porą, wybraliśmy się całą rodziną na grzyby. Kosze pięknych, pachnących podgrzybków i prawdziwków cieszą nasze oczy. Niestety, wówczas nikt z nas nie przewidział tego, co może nastąpić.

Do domu wróciliśmy o zmierzchu. Dzieci najpierw trafiły pod prysznic, potem był szybki przegląd "na kleszcze" (wszędzie czysto, nic nie ma - jaka ulga...), i wskoczyły do łóżek. A dorosłym pozostało przebieranie i czyszczenie leśnych grzybów.  Słoiki szybko się zapełniały. Poszła też w ruch suszarka do grzybów oraz igła z nitką.

Kolejnego dnia przyglądając się mojemu dziecku, zauważyłam, że "coś" ma w uchu, coś ukrytego w małżowinie.... Z trudem uniknęłam nadmiernej paniki.... To był kleszcz... Maleńki kleszcz.... Wyciągnęłam go starannie, zdezynfekowałam miejsce po kleszczu i... I pomyślałam, że sprawa załatwiona. Nie wiedziałam, że ten maleńki kleszcz tak mógł narozrabiać…