Przejdź do głównej zawartości

Jesienne zamyślenie nad sensem życia

Agata z Iwoną na jesiennym spacerze

"Losem człowieka jest dać się pokonać nadziei. Ginie ten, kto przestaje jej ulegać".
Ks. Józef Tischner

Za oknem jesień. Dla niektórych to ulubiona pora roku. Wiosna jest dla nich za chłodna i za mokra, lato bywa zbyt upalne, zimą jest za mroźno, a jesień jest akurat w sam raz! Najpiękniejsza oczywiście ta złota. Mój mały ogródek zasypały czerwone i żółknące liście. Wyglądają pięknie na zielonym trawniku. Gdy już się na nie napatrzymy, trzeba je będzie zagrabić…

Jesienią, zwłaszcza listopad sprzyja rozmyślaniu. Każe nam na chwilę zwolnić tempo i przystanąć. Uwielbiam po maratonie dnia włączyć cichutko spokojną muzykę i usiąść przed kominkiem z filiżanką herbaty. Oddać się zadumie. Podsumować minione chwile. Wypełnić serce wdzięcznością za przeżyty dzień, bo przecież… nie każdemu dane było dożyć do wieczora...

W ostatnich dniach milionom ludzi towarzyszy myśl o nieuchronnej śmierci. Życie toczy się w cieniu śmierci... To dla wielu czas refleksji nad własnym życiem, przemijaniem, nad tym co było i co nas czeka w przyszłości. Czy i ty wychodzisz czasem poza doczesność? Czy zastanawiasz się nad tym, po co tyle trudów na naszej ścieżce? Czemu mają służyć porażki i sukcesy? Jaki jest ostateczny sens ludzkiego istnienia? Czym tak naprawdę jest życie? Czym jest śmierć? Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Jak traktować tych, którzy odeszli? Czy jest jakieś drugie życie? Czy rzeczywiście istnieją duchy? Czy ja boję się śmierci? Czy jestem na nią przygotowany?

Choć formalizm i powierzchowność dziś w modzie, to wiem, że są ludzie poszukujący głębokiej odpowiedzi na wyżej postawione, nurtujące ich egzystencjalne pytania. Część z nich nadsłuchuje o tym w kościele, w telewizji, w radiu, a część z zaciekawieniem czyta książki, czasopisma i gazety poruszające te kwestie. Przecież w poszukiwaniu informacji, na przykład o tym co dzieje się po śmierci, człowiek ma prawo sięgać do wszelkich dostępnych źródeł. Jestem jednak przekonana, że najwłaściwszym jest Pismo Święte, uważane przez chrześcijan za Słowo Boże. Ono nie pozostawia cienia wątpliwości co do tego, jak to jest naprawdę z życiem i śmiercią. Chrześcijanie powinni ufać Biblii. Ta święta księga nazywa życie pielgrzymką do lepszej Ojczyzny, a śmierć - nieświadomym snem; snem w oczekiwaniu na przyjście Jezusa, któremu towarzyszyć będzie zmartwychwstanie sprawiedliwych.

Może nie wiesz, co o tym wszystkim myśleć... Może smucisz się i nie masz wewnętrznego pokoju z powodu śmierci kogoś kogo kochałeś… Tęsknisz za nim… Zastanawiasz się co teraz się z nim dzieje… Powiem ci coś - wiem, że warto dociekać wiarygodnej i pełnej odpowiedzi. Przygnębienie bowiem i niepewność prowadzą do wielu chorób. A jesień i zima sprzyjają depresji... Pisarka E. White napisała:
„Stan naszego umysłu ma o wiele większy wpływ na nasze zdrowie niż nam się wydaje. Często choroby, na które cierpią ludzie, są wynikiem umysłowej depresji. Smutek, niepokój, niezadowolenie, poczucie winy, nieufność i wyrzuty sumienia prowadzą do rozbicia sił życiowych, a następnie do chorób i śmierci. Radość natomiast, nadzieja, wiara i miłość poprawiają zdrowie i przedłużają życie”.
W trosce o zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe, zachęcam cię dziś do lektury Pisma Świętego. Ufność i poleganie na Bogu usuwa strach i lęk nawet przed śmiercią, a przynosi pokój, pocieszenie, nadzieję, zdrowie i osobiste szczęście, które sięga wieczności. A czyż nie tego właśnie pragniemy?

Iwona jest przykładem osoby, która przeżyła tragedię, ale odnalazła sens życia. Pragnęła wiedzieć co dalej z jej córką. Młode, kwitnące życie, pełne niespełnionych marzeń i oczekiwań odeszło po latach walki z chorobą. Iwona weszła w okres smutnych doświadczeń. Zaczęła poszukiwać informacji, które przyniosłyby jej ulgę i pewność, że Justyna już nie cierpi. Kierując się swoim rozumem, podejmowała kilka bezskutecznych prób. Jednak dopiero wtedy, gdy odwróciła się od swoich pomysłów na uzyskanie wewnętrznego pokoju, odczuła uwolnienie. Dzięki Pismu Świętemu, które otrzymała od swojej bratowej, zaczęła odkrywać tajemnicę śmierci... Wspominając te chwile napisała:
Niespełna cztery lata temu przeżyłam najtrudniejszy dzień w swoim życiu - śmierć 15 - letniej wówczas córki Justyny. Jej odejście poprzedzone było prawie pięcioletnią walką z chorobą, walką o każdy dzień, walką, która skazana była prędzej czy później na niepowodzenie. Nigdy nie zapomnę słów lekarza, który uznał, że ma do czynienia z tzw. twardą babą (nie wiedząc, że jestem w czwartym miesiącu ciąży) i nie musi starać się, jeśli chodzi o formę przekazu informacji, o tak BANALNEJ treści jak: „Pani córka nie ma szans. Nie wiem czy przeżyje operacje, a jeśli przeżyje, czy nie będzie sparaliżowana - nie mogę zagwarantować niczego...”. A potem opisał mi jak prawdopodobnie będą wyglądały jej ostatnie tygodnie życia: „Najpierw straci władzę w prawej ręce, potem sparaliżuję ją od pasa w górę, a następnie ucisk guza i stopień zniszczenia kręgosłupa będzie tak wielki, że całe jej ciało będzie bezwładne, a ból nie do zniesienia...”.
Lekarz nie pomylił się. Często w tamtym czasie zastanawiałam się co mogę jeszcze zrobić dla swojego dziecka, poza spełnianiem wszystkiego o czym marzy... Długo szukałam odpowiedzi... Myślałam również jak będzie wyglądało nasze życie, kiedy jej nie będzie... ROZPACZ, BÓL, POCZUCIE NIESPRAWIEDLIWOŚCI...
Był wtedy blisko mnie ktoś, kto próbował bardzo delikatnie, subtelnie wskazać, gdzie odnajdę odpowiedzi na mnożące się pytania, ale byłam... bardzo oporna i zamknięta na inne spojrzenie, poza swoim, poza własnym uczuciem bezsilności, niezrozumienia. Nie mogłam pogodzić się z tym, dlaczego dotyka to właśnie moją Justynę… przecież jest jeszcze dzieckiem... to nie tak miało być...
Kiedy 2 stycznia 2008 roku byłam świadkiem oddania ostatniego oddechu mojej córki, wydawało się, że świat powinien się zatrzymać. Ale tak się nie stało... Teraz najważniejszym dla mnie stała się pomoc 14 – letniemu wówczas bratu Justyny, w odnalezieniu się w tak niezwykle trudnej dla niego sytuacji.
I tak mijał pierwszy dzień, drugi i trzeci... żyliśmy dalej, a dokładniej - istnieliśmy... Pytanie: „Gdzie jest teraz moje dziecko?” spędzało sen z powiek. Z czasem posuwałam się dalej... w myślach pytałam samej Justyny (tak mi się wtedy wydawało) czy jest jej dobrze, czy jest bezpieczna… I to pytanie nie pozostało bez odpowiedzi... wiem, brzmi to absurdalnie, ale faktycznie zaczęło dziać się coś dziwnego w naszym domu; coś co ja wówczas odbierałam jako znak od córki, że jest wszystko okej, że nie mam się o co martwić... Jak się okazało, był to problem, który narastał i narastał... Im dłużej to trwało, tym bardziej zaczynałam się bać… Czułam coraz większy niepokój. Bałam się mieszkać we własnym domu… Lęk doprowadził mnie do zadania sobie kolejnego pytania: „Czy powinnam bać się własnej córki?”. Oczywiście, że nie... Więc, czym tak naprawdę są te "znaki", skoro ja czuję mrożący strach?...
W bezradności i lęku postanowiłam pójść z tymi pytaniami do mojej sąsiadki Agaty. Będąc jeszcze w progu jej drzwi, zadałam jej to kluczowe dla mnie pytanie: „Czy są duchy?”. Agata zaprosiła mnie do środka. Opowiedziałam jej wtedy o wszystkim czego w ostatnim czasie doświadczałam. Wówczas ona położyła na stole Pismo Święte… i wskazała mi fragmenty Księgi Koheleta (Kaznodziei Salomona) 9, 5-6 oraz 9, 9-10, I List do Koryntian 15, 51-54. Poprosiła, abym je głośno przeczytała. Zrobiłam to… i wtedy wydarzyło się coś niesamowitego... wszystko stało się takie jasne i oczywiste. Najpierw przestraszyłam się mocno, bo uświadomiłam sobie, że sprowadziłam na własną prośbę do domu coś „okropnego”..., ale po niedługim czasie zaczęłam odczuwać błogi spokój. Wiedziałam już co dzieje się z moim dzieckiem. Skoro Bóg mówi, że Justyna nie cierpi, że nie odczuwa zimna, ani głodu, że spokojnie odpoczywa w prochu ziemi po trudach życia… dlaczego w to nie uwierzyć! Najcenniejsze było dla mnie wtedy to, że ona śpi snem bezwiednym, bez działania zmysłów, że nie ogląda tego wszystkiego co tu się dzieje itd. Potem zrodziła się nadzieja, że kiedyś się spotkamy..., że na głos trąby powstaną ci wszyscy, którzy odeszli...
Wróciłam do domu jako inna osoba. Wiedziałam już, że modlitwa jest koniecznością, jeśli chcę to przetrwać… potrzebowałam Bożej pomocy w „oczyszczeniu” naszego domu od Złego… Jakiś czas to trwało, ale w końcu nastał spokój... Od tamtej pamiętnej rozmowy regularnie czytałam Pismo Święte, słuchałam biblijnych kazań i chrześcijańskiej muzyki… Powoli nabierałam siły, przychodziło głębsze zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa, ulga, nadzieja i równowaga psychiczna... Moja dusza została ukojona, a łzy otarte. Zaczęłam znów żyć...
To cudowne uczucie nie opuszcza mnie aż do dziś. Znaczy to, że Bóg jest żywy… Doświadczam Jego pomocy każdego dnia. Zdumiewa mnie Jego zainteresowanie moją osobą i codziennymi problemami... Świadomość, że On ma wszystko pod kontrolą (choć my często nie rozumiemy Jego działań), pozwala mi cieszyć się dniem dzisiejszym i żyć nadzieją na lepszy czas, na czas z Bogiem i moimi bliskimi, którzy odeszli - zasnęli.
W poszukiwaniu mądrości najlepiej ufać Bogu. On zna odpowiedź na wszelkie trudne pytania. Moje wielkie szczęście i wielka radość w tym, że JA JUŻ ZNAM odpowiedź na problem, który mnie męczył. Wiem, że za bramą śmierci jest sen... . A dzielę się dziś tym z tobą, bo chcę zaoszczędzić ci trosk, zmartwień i frustracji. Nie szukaj grzybów na plaży... W sprawach życia i śmierci radź się tego, który dał życie i każdego dnia je podtrzymuje.
Przed nami jeszcze sporo jesiennych dni. Gdy dopadnie cię jesienna melancholia, przygnębienie, zatroskanie czy osamotnienie – nie poddawaj się. Życie ma nadal sens! Pójdź może na spacer wśród kolorów jesieni, włóż w kieszeń płaszcza trochę kasztanów, i spędź więcej czasu z serdeczną ci osobą - to dość skuteczne środki przeciw apatii. A gdy... zostają po tych, których kochaliśmy tylko „buty i telefon głuchy…”, jak pisał ksiądz Jan Twardowski, trzeba zachować w pamięci szczęśliwy czas z nimi spędzony i oczekiwać cierpliwie na chwalebny poranek zmartwychwstania. Nadzieja jest lekarstwem także dla przepełnionych bólem serc. Poddaj się nadziei! Ona rzeczywiście podnosi na duchu. Ginie ten, kto przestaje jej ulegać...jak powiedział ks. prof. Tischner.

Agata Radosh
Swoimi przeżyciami podzieliła się w felietonie Iwona S.

Komentarze

Popularne posty

Zaburzenia erekcji – jak zapobiegać i leczyć

Wśród czynników warunkujących zdrowie mężczyzny, nie wiele tak silnie wpływa na samoocenę, jak zdolność osiągania wzwodu prącia. W wielu kulturach płodność mężczyzny, a także osiąganie erekcji traktowane były, i często nadal są, jako wykładnik zdrowia i ogólnej kondycji fizycznej mężczyzny. Zaburzenia erekcji wpływają na jakość życia zarówno mężczyzn, jak i ich partnerek. Problem ten należy do wstydliwych; przez wiele lat był marginalizowany i niedoszacowany epidemiologicznie. Dopiero ostatnie badania wykazały, że zaburzenia erekcji są istotnym problemem medycznym. Prognozy demograficzne wskazujące na stale zwiększającą się przewidywaną długość życia mężczyzn sprawiają, że problemy seksualności u mężczyzn nabierają istotnego znaczenia. Według najnowszych badań w Polsce na chorobę tę cierpi około 1,5 miliona mężczyzn po 35 roku życia, z czego tylko około 15% zgłasza się do lekarza z prośbą o pomoc. Wyniki te odpowiadają tendencjom ogólnoświatowym. Ponad połowa chorych to osoby pomiędz...

Jak uśpić męża, dziecko i siostrę

Zdrowy sen sprzyja regeneracji całego organizmu, zapewnia równowagę psychiczną i fizyczną oraz szczególnie korzystnie wpływa na pracę ośrodkowego układu nerwowego. Sen odpowiada za gospodarkę hormonalną, konsolidację pamięci i funkcję neuronów. Sprawnie funkcjonujący umysł warunkuje odpowiednią pracę wszystkich części naszego organizmu. Podczas najbliższego spotkania Klubu Zdrowia powiemy o czynnościach i zasadach, których wykonywanie i przestrzeganie poprawia jakość snu. Nasi Goście dowiedzą się m.in. jak przygotować sypialnię, co zjeść na kolację, jak się wyciszyć, czyli jak to zrobić, aby w końcu zacząć czerpać korzyści ze spania, pomóc sobie oraz najbliższym lepiej wykorzystywać własny potencjał. Po wykładzie odbędzie się dyskusja i poczęstunek. Prowadzenie: Joanna Pieszka Kiedy: 17 września 2019, wtorek Gdzie: ul. Zeylanda 11 w Poznaniu, poziom +1 Godzina: 18.30-20.00 Organizator: Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia – Sięgnij Po Zdrowie Współfinansowanie...

Metody utrwalania żywności i promieniowanie jonizujące

Symbol Radura stosowany do oznaczania  żywności napromieniowanej Żywność utrwala się współcześnie za pomocą: chłodzenia, w którym stosuje się temperatury w granicach od 10°C do 0°C, zamrażania, w którym żywność jest oziębiona do temperatury -18°C i poniżej (ale zwykle nie poniżej -30°C) i w tej temperaturze jest przechowywana, ogrzewania, tj.: pasteryzacji i sterylizacji, odwadniania, dodawania substancji osmoaktywnych, zakwaszania (naturalnego i metodą chemiczną), nietypowych i skojarzonych metod utrwalania żywności. 

Instrukcja obsługi człowieka — gdy choruje dusza

Człowiek jest całością – jego ciało, psychika, emocje i życie duchowe wzajemnie na siebie wpływają. Dlatego trudności, których doświadczamy, nie zawsze mają jedno źródło i nie zawsze można je rozwiązać, patrząc tylko na jeden obszar naszego życia. Podczas wrześniowego wykładu chcemy, korzystając z biblijnego spojrzenia na człowieka, przyjrzeć się temu, jak lepiej rozumieć siebie i swoje funkcjonowanie. Zobaczymy, że niektóre zachowania, emocje, reakcje czy zmagania, które odbieramy jako własną winę lub słabość, mogą mieć również inne przyczyny – związane z naszym sposobem funkcjonowania i neuroatypowością. Wierzymy, że spotkanie stanie się okazją do refleksji nad tym, jak patrzeć na człowieka, jego różnorodność, trudności i ograniczenia. Po prelekcji odbędzie się quiz i poczęstunek. 👨‍🏫 Prelegent: Grażyna Barna 📅 Kiedy: 19 września 2026 r., sobota 🕔 Godzina: 17.30 📍 Miejsce: Poznań, ul. Zeylanda 11, poziom + 1 Wydarzenie na FB: https://fb.me/e/9s4v2wMdP Organ...

Fitoterapia w chorobach układu pokarmowego – część 1.

Wykład poświęcony będzie zastosowaniu ziół i surowców roślinnych w leczeniu oraz wspomaganiu terapii wybranych dolegliwości i chorób układu pokarmowego. Omówione zostaną najważniejsze rośliny lecznicze oraz ich właściwości, takie jak działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe, rozkurczowe czy łagodzące. Przedstawione zostaną także sprawdzone receptury i sposoby przygotowania i stosowania preparatów ziołowych zalecanych w niektórych problemach układu pokarmowego. Wykład będzie łączył wiedzę o właściwościach leczniczych roślin z praktycznymi przykładami ich wykorzystania. Prelegent: Agata Radosh Kiedy: 14 września 2026, poniedziałek Godzina: 17.00 Gdzie: Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Busku-Zdroju, Os. Orła Białego 17 Organizator: Dobrosfera Busko-Zdrój, Fundacja Blisko Serca – Chrześcijańska Służba Charytatywna  Współorganizator:  Biblioteka Publiczna w Busku-Zdroju Wstęp wolny! W programie także quiz i poczęstunek. Agata Radosh ukończyła studia z zakresu prom...