piątek, 17 stycznia 2014

Czy cholesterol z jajek, mięsa, masła, mleka i smalcu faktycznie nie szkodzi?

Na antenie Polskiego Radia jakiś czas temu ukazała się rozmowa z gośćmi redaktora Romana Czejarka o "największych mitach żywieniowych", w której dziennikarka Krystyna Naszkowska, autorka książki "Jedz co chcesz. Sąd nad polskim stołem" twierdzi, że wiedza specjalistów, osób mających ogromną wiedzę na temat żywności, często nie przedostaje się do opinii publicznej i dlatego społeczeństwo tkwi w stereotypach. Uważa, że pogląd głoszący, iż cholesterol jest naszym potwornym wrogiem jest największym oszustwem, a jaja możemy jeść w dowolnej ilości, bo są zupełnie nieszkodliwe.

Wiele podobnych w treści informacji znajduje się także w Internecie. Można spotkać nawet specjalistów, którzy mają kompletnie odmienne spojrzenie na ten sam problem. To budzi niepewność i brak zaufania do instytucji służby zdrowia, bowiem społeczeństwo oczekuje konkretnych, jednolitych zaleceń. Trzeba pamiętać, że każdego roku towarzystwa naukowe czy grupy robocze z różnych dziedzin publikują setki zaleceń, poświęconych podobnym zagadnieniom, często wzajemnie sprzecznych. Dlatego tak istotne jest korzystanie ze zdrowego rozsądku i opieranie wiedzy o wiarygodnie i ogólnie uznane wytyczne.

Niektórzy pytają mnie, czy uważam, że zalecenia największych w świecie organizacji żywieniowych są rzeczywiście słuszne i czy nie stoją za nimi wielkie interesy. Czy nie celowo dezinformuje się społeczeństwo, dopuszczając do głosu marketing firm farmaceutycznych? Czy nowe sukcesy medyczne umyślnie są wyciszane, by uniemożliwić rozwój naturalnych metod leczenia, bez konieczności korzystania z leków farmakologicznych, które z jednej strony leczą, a z drugiej rujnują? Co faktycznie jest prawdą, a co mitem...? Cóż, nie mnie to tu oceniać. Każdy ma swoje zdanie na ten temat.

Przypomina mi się jednak, że przeżyliśmy wiele nowych trendów w medycynie, łącznie z preparatem torfowym prof. Stanisława Tołpy, który miał w założeniu stać się lekiem przeciwnowotworowym, na tle którego Polska prawie oszalała. Jak napisała Agnieszka Kwiatkowska "w latach 80. i 90. przed oknami jego domu [prof.Tołpy] i laboratorium wyczekiwały tysiące ludzi licząc na to, że pomoże im pokonać nowotwór". Jednak działanie przeciwnowotworowe preparatu nigdy nie zostało potwierdzone.

Można by osiwieć, gdybyśmy próbowali sami dochodzić tego co faktem, a co mitem. Czas i skutki pokazują kto miał rację. Niemniej jednak trzeba przyznać, że ciągle mamy do czynienia z postępem nauki, która dziś przygląda się wielu nowinom, ale potrzebuje ona czasu, wystarczających danych, by zbadać i ocenić całe spektrum czynników, które mogą mieć wpływ na takie, a nie inne wyniki. Tylko niewielka cześć naukowców pracuje dziś nad kontrowersyjnymi problemami, potrzeba więc cierpliwości.

Prof. John Scharffenberg zapytany czy tłuszcze nasycone są nam potrzebne odpowiada: "Ludzie wciąż się spierają w tej kwestii, naukowcy też. Ale Światowa Organizacja Zdrowia, Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne, podobnie Europejskie — zalecają, by unikać tych tłuszczów i by nie przekraczały w naszej diecie siedmiu proc. wszystkich spożywanych kalorii".

Na szczęście mamy prawo sami decydować o tym, co jemy, jak się leczymy – każdy ma wolność wyboru i może zdecydować się na to, co uważa za słuszne; może wierzyć temu, komu chce i w to, w co chce. Każdy ma jakieś swoje kryterium oceny. Jako Stowarzyszenie Promocji Zdrowego Stylu Życia, które opiera się w swojej misji na założeniach uznanych w świecie organizacji zajmujących się żywieniem człowieka, a także uznaje biblijną koncepcję zdrowia, nie podzielamy idei promowania spożywania produktów zawierających cholesterol i nieograniczonego spożywania jaj. W związku z tym poprosiliśmy dr. Romana Pawlaka, który jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville w USA o kilka słów komentarza do wywiadu z panią Naszkowską, co zamieszczamy poniżej.

Agata Radosh
siegnijpozdrowie.org


Komentarz dr. Romana Pawlaka


"Największy przekręt żywności XX wieku" – pod takim właśnie tytułem ukazał się wpis na stronie internetowej oraz rozmowa redaktora Romana Czejarka w „Czterech porach roku” w radiowej Jedynce z Krystyną Naszkowską, autorką książki pt.: „Jedz co chcesz. Sąd nad polskim stołem” oraz z Agatą Ziemnicką.

Jestem wykładowcą nauk odżywiania na jednym z amerykańskich uniwersytetów (East Carolina University). Pracuję na wydziale, w którym kształcą się przyszli dietetycy (Department of Nutrition Science). Po zapoznaniu się z programem pana Czejarka, chciałbym zwrócić uwagę czytelników/słuchaczy na kilka kwestii poruszonych w treści wywiadu i wpisu na stronie Polskiego Radia (całego wywiadu nie słuchałem, ponieważ biorąc pod uwagę mnogość problemów pojawiających się w treści, uważałem to za stratę cennego czasu).

Cytuję fragment: „(...) przemysł farmaceutyczny wmawia ludziom, że cholesterol jest naszym potwornym wrogiem (...)”. Jeżeli tak rzeczywiście jest, to dlaczego zarówno organizacje rządowe jak i wiele profesjonalnych organizacji wydaje wytyczne odnośnie sposobów na obniżenie poziom cholesterolu? Zarówno American Heart Association, American Stroke Association, National Isntitute of Health, European Society of Cardiology i wiele innych szanowanych i kompetentnych organizacji są zdania, że cholesterol jest czynnikiem wpływającym na powstanie chorób sercowo-naczyniowch. Przykładem może być cytat z dokumentu pt.: „Europejskie wytyczne dotyczące prewencji chorób sercowo-naczyniowych w praktyce klinicznej – wersja skrócona” opublikowanego na stronie internetowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W dokumencie czytamy: „Rada UE ds. zatrudnienia, polityki socjalnej, zdrowia i spraw konsumenckich w czerwcu 2007 r., a także Deklaracja Luksemburska z 29 czerwca 2005 r., będąca owocem Konferencji na rzecz Zdrowego Serca, zdefiniowały niezbędne działania dla osiągnięcia zdrowego układu sercowo-naczyniowego: (...) poziom cholesterolu całkowitego poniżej 5 mmol/l (ok. 200 mg/dl)”. I dalej: „Uzyskanie bardziej rygorystycznej kontroli czynników ryzyka u osób z grupy wysokiego ryzyka, zwłaszcza z ustaloną CVD lub cukrzycą: (...) cholesterol całkowity poniżej 4,5 mmol/l (ok. 175 mg/dl), opcjonalnie poniżej 4 mmol/l (ok. 155 mg/dl), jeżeli to możliwe (...) cholesterol LDL poniżej 2,5 mmol/l (ok. 100 mg/dl), opcjonalnie poniżej 2 mmol/l (ok. 80 mg/dl)”.

Aby zrozumieć jak absurdalne jest wyżej zacytowane stwierdzenie autorów reklamowanej pozycji książkowej, warto przytoczyć kolejny cytat z dokumentu ze strony Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: „Zależność pomiędzy podwyższonym poziomem cholesterolu i miażdżycą naczyń ma charakter przyczynowo-skutkowy. Dowody na redukcję ryzyka przez obniżenie zawartości cholesterolu w osoczu są jednoznaczne. Im wyższe ryzyko, tym korzyści z tego obniżenia są większe. Obniżenie osoczowego poziomu cholesterolu o 10% pociąga za sobą redukcję częstości choroby wieńcowej po 5 latach o 25%, natomiast zmniejszeniu poziomu cholesterolu LDL o 1 mmol/l towarzyszy obniżenie odsetka zdarzeń związanych z CHD o 20%”.

Inny cytat z wywiadu pana Czejarka: „Naukowcy doskonale wiedzą, że cholesterol, który jemy z produktami zwierzęcymi nie odkłada się organizmie człowieka”. Jeżeli tak jest, to powstaje pytanie dlaczego zalecenia dietetyczne praktycznie wszystkich profesjonalnych organizacji mówią o potrzebie ograniczenia spożycia pokarmów zawierających cholesterol? Przykład: zalecenia dietetyczne zarówno American Heart Association jak i National Cholesterol Education Program nawołują do spożywania cholesterolu na poziomie niższym niż 300 mg dziennie. Cytat ze wspomnianego wyżej dokumentu, dostępnego na stronie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: „Chorym z nadciśnieniem należy zalecić spożywanie większej ilości warzyw i owoców (4–5 porcji dziennie, tj. 300 g) [112] oraz obniżenie spożycia tłuszczów nasyconych i cholesterolu” (podkreślenie moje).

Z kolei wypowiedzi z programu Jedynki, której udziela dietetyk Agata Ziemnicka, zachęcając do spożywania jaj: „Jaja możemy jeść w dowolnej ilości, są zupełnie nieszkodliwe ...” i „niektórzy lekarze dalej powielają mity, ostrzegając starszych ludzi przed jedzeniem jajek, mimo tego, że Amerykanie już dawno odwołali propagowane kiedyś stwierdzenie, że jaja szkodzą”. Jeżeli tak jest, to może ci domniemani dietetycy wyjaśnią następujące stwierdzenie zawarte w najnowszej edycji dokumentu „Dietary Guidelines for Americans” (Zalecenia Dietetyczne dla Amerykanów), wydanym wspólnie przez amerykańskie Ministarstwo Zdrowia i Ministerstwo Rolnictwa: „Ponieważ jaja zawierają dużą ilość cholesterolu, ogranicz spożycie żółtka do czterech na tydzień”.

Z przykrością muszę stwierdzić, że wspomniane przeze mnie problemy wskazują na ogromny brak wiedzy tych domniemanych dietetyków w zakresie wpływu odżywiania na zdrowie. Żenujące jest to, że te osoby postanowiły napisać książkę, która wpłynie na i tak panujące już duże zamieszanie wśród mieszkańców Polski co do zagadnień związanych z ich wyborami żywieniowymi. Osobiście zastanawiam się również, czym kierował się pan Roman Czejarek, decydując się na przeprowadzenie wywiadu z osobami o tak niskiej orientacji w kwestiach odżywiania.

Roman Pawlak Ph.D, RD
Associate Professor of Nutrition
East Carolina University

Doktor Pawlak studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym). Jest członkiem American Society of Nutrition, American Dietetic Association i członkiem ekspertów komisji Evidence Analysis przy American Dietetic Association dotyczącej diety wegetariańskiej.

37 komentarzy:

  1. Jaki z tego wniosek? Ile jajek mozna wiec zjesc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykańskie Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Rolnictwa twierdzi: „Ponieważ jaja zawierają dużą ilość cholesterolu, ogranicz spożycie żółtka do czterech na tydzień”. Rodzimy IŻŻ radzi, aby w przypadkach podwyższonego poziomu cholesterolu obniżyć spożycie żółtek z jaj do 2 sztuk tygodniowo. My sugerujemy, że w takich przypadkach najlepiej zrezygnować ze spożywania jajek.

      Usuń
  2. Ja się z tym nie zgadzam ! Ja jestem na diecie tłustejDr.Kwasniewskiego już 9 lat.Zlikwidowałam cukrzyce, zaparcia,cholesterol,problemy żołądkowe.Ja jem dwa jajka dziennie a co drugi dzień trzy żółtka a dwa białka.To jest moje sniadanie .Ja sobie nie wyobrażam innego jedzenia na śniadanie.Codziennie musi być mięso z warzywami.Jeśli robię zupe to ja spijam to wszystko tłuste co na górze a warzywa jedzą domownicy.Oczywiście mam grupe 0 to jest grupa mięsna.Energia mnie rozpiera,zadna choroba mi nie doskwiera.Diety nie wolno złamać jeśli złamiemy sami sobie szkodzimy bo się rozchorujemy.Czytałam wypowiedzi naukowców że dieta warzywna równa sięchorobie psychicznej.Ile wty prawdy to nie jestem ekspertem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta Kwasniewskiego jest dieta bardzo podobna do jednej z diet kiedys popularnych w Stanach Zjednoczonych, zwanej dieta Atkinsa. Glowna cecha tych diet jest zalecenia ograniczenia spozycia weglowodanow i spozywania duzych ilosci bialka. Istnieje przynajmniej kilka powodow, dla ktorych tego rodzaju diety nie powinny być zalecane i spozywane. Jedna z nich jest to, ze nie dostarczają one organizmowi niezbędnych związków odżywczych, w tym błonnika i niektórych witamin i minerałów. Dr Atkins wymienił aż 65 różnych suplementów dietetycznych, które miały uzupełnić niedobory związków odżywczych wśród osób spożywających dietę, którą propagował. Poniższy cytat stanowi część wypowiedzi kierownika rady do spraw odżywiania przy Amerykańskim Stowarzyszeniu Medycznym: „Osoby, które spożywają te diety, narażone są na ryzyko niedoboru witamin i minerałów, a także na wystąpienie potencjalnych problemów z sercem, nerkami, kośćmi, i nieprawidłową pracę wątroby”. Cytat zamieszczony w artykule opublikowanym w amerykańskim piśmie naukowym, sponsorowanym przez Amerykańskie Stowarzyszenie Kardiologiczne - Journal of the American College of Cardiology, potwierdza wyżej cytowaną opinię: „Te diety mają poważny deficyt kilku mikroelementów i błonnika, tak, że muszą być one dostarczane poprzez suplementy dietetyczne”. W tym samym źródle czytamy, że „ (…) ze względu na niedobory związków odżywczych, wynikających ze spożywania diet niskowęglowodanowych/wysokobiałkowych i ze względu na brak badań długoterminowych odnośnie ich efektywności i bezpieczeństwa, nie mogą być one zalecane w miejsce obecnie zalecanych diet niskotłuszczowych/niskokalorycznych, co do których istnieją dowody, potwierdzające ich bezpieczeństwo i efektywność”. Inna przyczyna to efekty uboczne tego rodzaju diet. Diety wysokobiałkowe powoduje tego typu efekty uboczne jak kwaśny oddech, zatwardzenie, ból głowy, skurcze mięśni, brak energii czy mdłości. Przykładem wpływu tych diet na wyżej wymienione problemy może być wynik badania opublikowanego w roku 2004 w piśmie naukowym Annals of Internal Medicine. W opisanym w tym artykule eksperymencie wzięło udział 238 osób, które podzielono na dwie grupy. Pierwsza grupa miała spożywać dietę zawierającą mniej niż 30 procent kalorii w postaci tłuszczu, a druga dietę niskowęglowodanową. Dieta niskowęglowodanowa zawierała mniej niż 20 g węglowodanów dziennie. Dieta osób w grupie niskowęglowodanowej zawierała nieograniczoną ilość mięsa, jaj i żółtego sera, 2 miseczki sałatki warzywnej i 1 miseczkę niskowęglowodanowych warzyw. Wśród osób w grupie niskowęglowodanowej 68 procent miało zatwardzenie, 60 procent ból głowy, 38 kwaśny oddech, 35 skurcze mięśni, 25 procent odczuwało słabość, 23 procent miało biegunkę i 13 procent problemy skórne.
      cd niżej

      Usuń
    2. cd...Wbrew pozorom, diety te przyczyniaja sie do powstania chorob. Przykładem mogą być dwa badania, jedno przeprowadzone na myszach, a drugie na ludziach. We wrześniu 2009 roku, ekipa badaczy ze Stanów Zjednoczonych i Izraela, w tym osoby z uniwersytetu Harvard, opublikowały badanie przeprowadzone na myszach. Grupę myszy podzielono na trzy grupy. Pierwszej z nich podawano dietę niskowęglowodanową (12 procent kalorii), z dużą ilością białka (45 procent kalorii) i tłuszczu (43 procent kalorii). Druga grupa myszy otrzymała dietą nazwaną Dietą Zachodnią, która miała odzwierciedlać dietę osób żyjących w krajach zachodnich. Ta dieta dostarczała 43 procent kalorii w postaci węglowodanów, 42 procent w postaci białka i 15 procent w postaci tłuszczu. Trzecia grupa otrzymała typową dietę myszy, składającą się z 65 procent kalorii z węglowodanów, 20 procent z białka i 15 procent tłuszczu. Po 12 tygodniach, u mysz spożywających dietę niskowęglowodanową (grupa 1) zanotowano o 28 procent niższy przyrost na wadze w porównaniu do myszy w grupie drugiej i trzeciej. Już po sześciu tygodniach eksperymentu zanotowano różnicę w grubości złogów arteriosklerotycznych. Arterie myszy spożywających dietę niskowęglowodanową miały „znacznie większą ilość złogów w porównaniu z myszami spożywającymi dietę zachodnią (5,4 procent vs. 2,2 procent)”. W manuskrypcie czytamy dalej, że „ta różnica utrzymała się do 12 tygodni na tych dietach (15,3 procent vs. 8,8 procent)”. Chciałbym podkreślić, że choroby krążenia, które są wynikiem złogów w arteriach sercowych, są głównymi przyczynami śmierci w wielu krajach, w których osoby odżywiają się tak zwaną dietą zachodnią. Wyniki tego badania wykazały, że diety propagowane przez dra Atkinsa czy Kwaśniewskiego miały gorszy wpływ na powstanie tych złogów niż typowa dieta osób mieszkających w krajach rozwiniętych. Jaki wpływ na powstanie złogów w arteriach miała dieta wysokowęglowodanowa, którą spożywały myszy w grupie trzeciej? „Myszy spożywające typywą dla nich dietę, miały minimalną, chociaż możliwą do zmierzenia, ilość złogów, zarówno po okresie 6 (0,5 procent), jak i po okresie 12 tygodni (1,3 procent). Ilość tych złogów była znacznie mniejsza niż ta, wśród myszy na diecie niskowęglowodanowej i diecie zachodniej”. Autorzy dodatkowo stwierdzili, że „te dane demonstrują, że myszy spożywające dietę niskowęglowodanową rozwinęły bardziej zaawansowaną miażdżycę niż myszy karmione dietą zachodznią, pomimo spożywania podobnej ilości tłuszczu i cholesterolu oraz niższej wagi ciała”.
      Żeby zbadać wpływ diety niskowęglowodanowej na dokrwienie, autorzy tego eksperymentu przeprowadzili operację na myszach spożywających dietę zachodnią i tych spożywających dietę niskowęglowodanową. Operacja ta polegała na podwiązaniu arterii tak, żeby zatrzymać przepływ krwi w arterii udowej, wywołując niedokrwienie. Normalnie rzecz biorąc, zatrzymanie krwi w arterii powoduje wzrost nowych arterii, swego rodzaju naturalnego bypasu. Przepływ krwi zatrzymano na 28 dni, w czasie których mierzono współczynnik wzrostu nowych arterii, po czym arterię odblokowano.
      cd niżej

      Usuń
    3. cd...Wyniki tego badania wykazały, że dieta niskowęglowodanowa spowodowała „zaburzenia neowaskularyzacji”, i że „odzyskiwanie perfuzji po niedokrwieniu było prawie o 39 procent mniejsze u myszy na LCHP diecie (diecie niskowęglowodanowej/wysokobiałkowej - przyp. RP) w porównaniu z myszami na diecie zachodniej”.
      Konkluzja przeprowadzonego eksperymentu była oczywista: „Pogorszenie arteriosklerozy powstało wśród myszy spożywających dietę niskowęglowodanową niezależnie od zmian w tradycyjnych wskaźników chorób krążenia, w tym poziomu lipidów w surowicy, wskaźników zapalnych w surowicy krwi i histologicznych wskaźników nacieków zapalnych”.
      Opisane wyżej badanie, przeprowadzone zostało na myszach. Czy podobny wpływ ma dieta niskowęglowodanowa na powstanie arteriosklerozy wśród ludzi? Odpowiedzi na to pytanie nie musimy zgadywać. Badanie przeprowadzone w roku 2000 daje nam bardzo jasną odpowiedź. Przeprowadzono je na 26 osobach (14 mężczyznach i 12 kobietach) w wieku od 29 do 71 lat i opublikowano w piśmie naukowym o nazwie Angiology. Osoby, które wzięły udział w tym badaniu podzielono na dwie grupy. Jedna z nich spożywała dietę wysokowęglowodanową. Węglowodany dostarczały 70 procent kalorii, białko i tłuszcz po 15 procent, przy czym stosunek tłuszczów nienasyconych do nasyconych wynosił 2:1. Osoby w drugiej grupie spożywały dietę niskowęglowodanową, typu dieta Atkinsa czy Kwaśniewskiego. Po dwunastu miesiącach eksperymentu, w grupie osób na diecie wysokowęglowodanowej zanotowano 23 procentowy regres (odwrót) choroby wieńcowej, jeśli chodzi o stopień jej zaawansowania i 22 procentowy regres (odwrót) odnośnie jej dotkliwości. Natomiast wśród osób spożywających dietę wysokobiałkową (niskowęglowodanową) zanotowano postęp (przyrost złogów cholesterolowych w arteriach) tej choroby o 39,7 procent.
      W zwiazku z powyzszym zachecam Pania do zapoznania sie z moja ksiazka „Zdrowe odzywianie bez tajemnic”, gdzie opisalem zasady zdrowego odzywiania oparte na solidnych badaniach naukowych. Zasady to, jesli zostana wprowadzone w zycie, pozwola ustrzec sie chorob przewleklych bez powodowania zmian miazdzycowych, ktore powoduja diety typu Dieta Atkinsa czy Dieta Kwasniewskiego. Obawiem sie, ze jesli pozostanie Pani na tego rodzaju diecie, wczesniej czy pozniej bedzie musiała Pani borykac sie z chorobami, ktorych rozwoju mozna latwo zapobiec.
      Dr Roman Pawlak

      Usuń
    4. Zajmuję się dietą wegetariańską od 23 lat. Nie spotkałam się dotąd z żadnym naukowym piśmiennictwem, które łączy dietę wegetariańską z chorobami psychicznymi. Proszę przeczytać stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego wobec diet wegetariańskich: Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wyraża stanowisko, że odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy
      zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.
      Osobiście nie znam żadnego wegetarianina czy weganina, u którego stwierdzono wspomniane przez panią zaburzenia. A. Radosh

      Usuń
    5. i tu sie z toba zgodze!!!!!!zbijalem choleserol przez 10lat ,zero ,smalcu ,tlustego miesiwa ,jajka 2 na tydz(chyba zglupialem)a cholesterol ani rusz w dol.W koncu znalazlem stronke ze mozna jesc wszystko ,ale z umiarem a reszta to wymysl koncernow farmacji ,zaczolem rabac smalec ,golone ,jaja i po roku cholesterol padl z 285 na 230.i co wyna to??????????????

      Usuń
    6. Dieta, o ktorej mowi ten komentarz przyczynia sie do powstania miazdzycy niezaleznie od jej wplywu na tzw. tradycyjne czynniki wplywajace na choroby serca, w tym cholesterol.

      Usuń
  3. Pani doktor Jadwiga Kempisty bada od 20 lat jajka i leczy podwyższony cholesterol jedzeniem jajek. Pani doktor nie zaprzecza, że jajka nie mają dużo cholesterolu, ale że oprócz niego mają lizynę w dużej ilości która trawi cholesterol z jajka a nawet wypłukuje go z naczyń. Ale podkresla, ze lizyna ginie w temp wyższej niz 92 stopnie Celsjusza - czyli jak zjemy jajecznicę i jajko sadzone to się cholesterol podniesie, ale jajko na miekko gdy gotuje sie to w srodku ma temp 92. I takie jajko nie podnosi cholesterolu. Jest jeszcze w Polsce profesor Trziszka który tez zachęca do jedzenia jajek. Ten prof twierdzi ze jak podnosi się cholesterol to z powodu jakiegos defektu organizmu, a nie z powodu diety. Bo odkłada się wyłącznie nasz własny, ten produkowany w wątrobie i to wówczas, kiedy nasz organizm ma jakiś defek. Mówi, ze Każdy z nas codziennie produkuje ok. 3 gramów cholesterolu. Tyle to jest w 15 jajach. Więc na zdrowy rozum: jakie to ma znaczenie, że zje się codziennie jedno czy dwa jaja? Problem jest nie w konsumpcji żywności, tylko w naszym wewnętrznym metabolizmie, w tym, czy jesteśmy zdolni zagospodarować ten cholesterol czy nie.
    I o tym podobno gdzies wiadomo, bo prof mówi, ze jest ogrom badań światowych, które o tym mówią, tylko dziwnym trafem nie przedostają się do społeczenstwa. Wyniki tych badań są publikowane w czasopismach naukowych i pozostają na uniwersytetach. Gosciu chyba wiarygodny bo je 30 jaj tygodniowo i ma cholesterol ok. Chyba nadchodzi jakis przełom, ale zanim te oficjalne zalecenia sie zmienia to minie jeszcze sporo czasu. A wogole to nie wiem coo tym wszytkim mysleć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi na pewno o lizynę w jajku czy lecytynę raczej..?

      Usuń
    2. Na poczatek powiem, ze niegdy o dr. Kempisty czy profesorze Trziszce nie slyszalem, nie slyszalem ich wykladow, ani nie czytalem tego, co byc moze gdzies napisali na ten temat. Dlatego ustosunkuje sie do tego co zostalo przekazane w tym komentarzu, niezaleznie od tego, czy w nim wiarygodnie przedstawiono opinie tych osob. Osobiscie zajmuje sie tymi zagadnieniami na co dzien. Jest to moja praca. Dlatego jestem w stanie porownac poglad przedstawiony w tym komentarzu do tego, co przedstawione jest w literaturze naukowej.
      Chcialem na samym poczatku powiedziec, ze do zadnego przelomu odnosnie zalecen spozywania jaj nie może dojść, ponieważ badania zwyczajnie nie potwierdzaja tez przedstawianych przez te dwie osoby. Jesli chodzi o wyniki badan odnosnie wplywu spozycia jaj na powstanie chorob ukladu krazenia, to nalezy przyznac, ze sa one niejednoznaczne. Niektore faktycznie nie wykazaly podwyzszonego ryzyka chorob serca przy umiarkowanym spozyciu jaj (np. przy spozyciu jednego jajka dziennie, choc te same badania czesto wykazaly takie ryzyko przy spozyciu wiekszym niz jedno jajko dziennie). Natomiast inne badania takie ryzyko wykazaly juz przy mniejszym niz jedno jajko dziennym spozyciu. Jaja wplywaja na choroby krazenia poprzez ich wplyw na cholesterol w surowicy krwi. Wiadomo, od przynajmniej dwoch dekad, ze niektore osoby moga spozywac stosunkowo duze ilosci cholesterolu (nawet rzedu mierzonym w tysiacach mg/dziennie) bez zadnego wplywu na cholesterol w surowicy krwi. Natomiast u innych osob cholesterol we krwi podnosi sie juz przez znacznie nizszym spozyciu cholesterolu. Dlatego naukowcy podzielili spoleczenstwo na osoby wrazliwe i na te niewrazliwe na dzialanie cholesterolu w diecie. Przyjmuje sie, ze okolo jedna trzecia spoleczenstwa (przynajmniej w Stanach Zjednoczonych) to osoby niewrazliwe na dzialanie cholesterolu, jesli chodzi o jego dzialanie na choroby krazenia. Problem polega na tym, ze zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa nie wie, do ktorej grupy nalezy. Dlatego zalecenia dietetyczne (te dawne i te najnowsze) uwzgledniaja ograniczenie spozycia cholesterolu.

      Chcialbym natomiast zwrocic uwage no to, ze zalecenia dietetyczne nie powinny opierac sie na wplywie danego produktu na jedna konkretna chorobe, pomijajac wplyw tego samego produktu na inne problemy zdrowotne. Mysla przewodnia w toku studiowania medycyny czy dietetyki „do no harm” (doslownie: nie uczyn krzywdy). Ta mysl jest bardzo istotna, poniewaz chociaz - jak wspomnialem - wplyw spozycia jaj na chorobe krazenia u osob zdrowych moglby byc okreslony jako niejednoznaczny, zdecydowana wiekszosc badan, ktore oszacowala wplyw spozycia jaj na cukrzyce type 2 wykazala podwyzszenie ryzyka. Co wiecej, te same badania, ktore nie wykazaly niekorzystengo wplywu spozycia jaj na choroby krazenia u osob zdrowych, wykazaly ich niekorzystny wplyw na powstanie tych chorob u osob z cukrzyca. Dla przykladu, jedna z najnowszych metaanaliz (opublikowana w 2013 roku), ktora oszacowala wplyw spozywania jaj na chorobe wiencowa i wylew nie wykazala podwyzszonego ryzyka tych chorob przy spozyciu jednego jajka dziennie. Ale okazalo sie, ze osoby z cukrzyca o najwyzszym spozyciu jaj, w porownaniu do tych z najnizszym ich spozyciem, mialy az o 54 proc. wyzsze ryzyko choroby krazenia! Inny przyklad. W badaniu przyprowadzonym przez uczonych ze stanu, w ktorym ja mieszkam, wykazano, ze w porownaniu do osob ze spozyciem jaj nizszym niz jedno na tydzien, te ze spozyciem 3 lub wiecej razy na tydzien mialy o 68 proc. wyzsze ryzyko powstania chorob krazenia. Natomiast gdy do analizy wlaczono tylko osoby, ktore mialy cukrzyce, osoby o najwyzszym spozyciu jaj mialy o nawet o 500 proc. wyzsze ryzyko powstania chorob krazenia w porownaniu do tych, z najnizszym spozyciem.
      cd...

      Usuń
    3. cd...Odnosnie spocyficznych pogladow pani dr Kempisty, to szczerze mowiac, idea, ze lizyna wyplukuje cholesterol z naczyn jest wyssana z palca. Podobnie jest z podaniem temperatury 92 stopni. Koagulacja bialka nastepuje w znacznie nizszej temperaturze. Poza tym, nie zaleca sie spozywania jaj ugotowanych na miekko, ze wzgledu na prawdopodobienstwo zatrucia sie mikroustrojami. Podobnie jest z pogladem prof. Trziszki. Dieta ma ogromny wplyw na poziom cholesterolu. Czynniki takie jak tluszcz trans, tluszcz nasycony, cholesterol, blonnik, niacyna, roslinne sterole, stanole i inne zwiazki wplywaja na poziom cholesterolu w surowicy krwi. Dlatego poglad, ze to defekt organizmu ma wplyw na wzrost poziomu cholesterolu, a nie dieta, jest nie do przyjęcia. Dlatego ma to ogromne znaczenie, czy sie zje jedno jajko czy dwa, szczegolnie gdy sie wezmie pod uwage nie tylko ich wplyw na choroby krazenia, ale rowniez na powstanie cukrzycy i ryzyko powstania choroby krazenia u osob z cukrzyca. To nie dziwnym trafem wiadmosci podawane przez te dwie osoby nie trafiaja do spoleczenstwa. Przeciwnie, ich poglady roznia sie znaczaco od pogladow zdecydowanej wiekszosci ludzi swiata nauki, a ogolne zalecenia oparte sa na fachowej literaturze, a nie na tym, co mowi kilka osob, ktore maja alternatywne podejscie do tych spraw.
      Dr Roman Pawlak

      Usuń
    4. Panie Doktorze...a czy czytał Pan książkę np. dr Perlmuttera (np. 'Grain Brain'?
      Sądzę, że nie. Jeśli tak - proszę o opinię. A najlepiej jeśli zaloguje się Pan na Amazon i tam oficjalnie napisze opinię.
      Jaka jest też Pana opinia o dr Mercoli? Bo jest to jakby nie patrzeć autorytet w USA.
      Pozdrawiam
      WK

      Usuń
    5. Nie, ksiazki, o ktorej Pan/Pani pyta nie czytalem. Dr. Mercoli reklamuje siebie jako autorytet w sprawach odzywiania i zdrowia i byc moze dla niektorych osob, ktore nie maja zawodowego przygotowania i nie znaja literatury naukowej takowym sie wydaje, szczegolnie biorac pod uwage jego reklamy. Dr. Mercoli nie ma ani jedej publikacji na temat odzywiania, nie ma zadnego tytulu naukowego z zakresu odzywiania. Biorac to pod uwage, a takze niektore jego poglady na temat nie tylko odzywiania ale i zdrowia (np. twierdzi on, ze HIV nie jest powodem AIDS, wedlug niego to stres psychologoczny powoduje AIDS), trudno sie dziwic, ze jego poglady zostaly opisane jako "zwodnicze, jednostronne, niewiarygodne." Jesli sie nie myle to obydwaj ci panowie, o ktorych Pan/Pani pyta twierdza, ze nalezy calkowicie wykluczyc z diety zboza. Kazda osoba, czy ksiazka, ktora tak twierdzi, to osoba podajaca niewiarygodne i jednostrone informacje. Polecam moja ksiazke "Zdrowe odzywianie bez tajemnic, gdzie juz w pierwszym rozdziale opisalem zalety zdrowotne spozywania zboz z pelnego przemialu.Dr Roman Pawlak

      Usuń
    6. Witam ponownie,
      a zatem twierdzi Pan, że gluten na większość ludzi nie dział szkodliwie i że zboża które aktualnie są na rynku nie mają celowo zwiększonej ilości glutenu? Zatem gliadyna nie działa na nasz mózg jak opioidy?
      WK

      Usuń
    7. Tak dokladnie tak twierdze. Gluten w zdecydowanie wiekszosci osob nie jest zadnym problemem, a pszenica jest podstawa zywienia dla setek milionow ludzi na calym swiecie. Na temat czy czy zboza dzisiaj maja czy nie maja wiecej glutenu w porownaniu do zboz sprzed laty mozna debatowac. Chyba kazdy rolnik potwierdzi, ze wydajnosc z hektara wzrosla znacznie w ostatnich kilkudzisieciu latach w porownaniu do wydajnosci sprzed wielu laty. Jest tak przynajmniej z dwoch powodow: lepszy rodzaj ziarna i uzywanie nawozow. Logiczne jest zalozenie, ze wydajnosc spowodowala, ze podwyzszyla sie ilosc glutenu w tych zbozach. Natomiast kwestia jest to, czy ta wyzsza ilosc jest powodem problemow zdrowotnych, o ktorych pszenice i gluten sie oskarza? Jezeli tak, to widzielibysmy jakas logiczna korelacje miedzy spozyciem pszenicy (glutenu) a tymi chorobami. Ich nie widzimy. Mieszkancy Maroka maja znacznie wyzsze spozycie pszenicy niz np. Niemcy. Jezeli pszenica i gluten jest powodem chorob, to Marokanczycy powinni miec ich znacznie wiecej niz Niemcy. Tak nie jest. Przykladow tego typu mozna mnozyc. Pozdrawiam. Dr R. Pawlak

      Usuń
  4. Ja na przykład by nie zwariować stosuję metodę złotego środka, jem jajka nie strasznie często, ale też beż szczególnych ograniczeń. Nie lubię skrajności, czuję się super i nie mam podwyższonego cholesterolu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie zdrowie, którzy prowadzą zbilansowaną dietę, nie muszą wykluczać jaj z diety, o ile nie podejmują takiej decyzji z innych względów (chociażby źródła pochodzenia jaj). Natomiast osobom z tendencją do podwyższonego cholesterolu, albo już mającym podwyższony poziom zaleca się ograniczenie, a najlepiej wykluczenie jej z diety. Taka terapia przynosi zadowalające efekty.

      Usuń
    2. A czy wiedział Pan, że organizm człowieka wytwarza sam dziennie ok. 2kg cholesterolu? Musi on być potrzebny skoro, aż tyle go wytwarza... Poza tym chyba w takim razie lepiej, jeśli trochę go dostarczymy w diecie - sam organizm musi wytworzyć mniej.

      Usuń
    3. Od wielu dzisiatek lat wiadomo, ze organizm produkuje swoj wlasny cholesterol (dlatego nie ma potrzeby spozywac cholesterolu z pozywieniem). Nie wiem skad wzial Pan ta ilosc, ale jest ona przesadzona prawie o 2 kg. W zaleznosci od czlowieka, produkujemy gdzies miedzy 600 do 1200 mg cholesterolu dziennie. Cholesterol jest niezbadnym skladnikiem odzywczym. Zawiera go kazda komorka organizmu, od komorek mozgowych do skory. Odgrywa on niezbedna role w wielu procesach i w strukturze komorek. Organizm produkuje go w takiej ilosci jakiej jest to mu potrzebne. W pozywieniu, cholesterol znajduje sie w produktach, ktore rowniez zawieraja sporo tluszczu nasyconego i bialka zwierzecego. Tysiace badan, mowie to doslownie, nie dziesiatki, nie setki, tysiace badan wykazalo, ze te produkty sa dla czlowieka szkodliwe. Od chorob serca, nowotworow, cukrzycy, po artretyzm, demencje czy chorobe Alzheimera. Pozdrawiam. Dr R. Pawlak

      Usuń
  5. Reasumując czlowiek przez miliony lat ewolucji jadł.źle spożywając mięso, rośliny,owoce ,orzechy ,jaja? To jak my przetrwaliśmy do tego czasu ? Ja od dwóch lat jem mięso,jaja,owoce,warzywa oraz orzechy i jakoś nie mam tych problemów:) do tego dochodzą treningi CrossFit ,jazda na rowerze dodam jeszcze ze spożywam duże ilości tłuszczu zwierzęcego:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszystko jest bardzo ciekawe ale czlowiek od milionow lat spożywał tłuszcze zwierzęce oraz mięso i teraz pytanie dlaczego nie wymarliśmy skoro to wszystko było złym odżywianiem? I dlaczego tłuszcze roślinne produkowane na drodze chemicznych reakcji mają być zdrowsze od tego co naturalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście nie wierzę w teorie ewolucji, bo nigdy jeszcze nie widziałem przekonywujących dowodów, które popierałyby tę teorię. Zadziwia mnie natomiast brak dowodów uzasadniających Darwińska ewolucję. Tluszcz znajduje się w wielu produktach, w tym w produktach zwierzęcych. Jego ilość zależy od rodzaju produktu. Nie wszystkie tluszcze sę niezdrowe i nie wszystkie produkty zwierzęce zawierają dużą jego ilość. To, że człowiek od wieków spożywał mięso i tluszcz nie oznacza, że gatunek ludzki - musial wymrzeć. Mięso i tluszcze w starożytnosci spożywano razem z warzywami, produktami strączkowymi, zbożami z pełnego przemialu, owocami, itd. Ponadto w starożytności ludzie byli znacznie bardziej aktywni fizycznie. Duża ilość osób pracowała produkując żywnosc, na roli. Nie było możliwosci transportu samochodami, pociągami, itd. Nie było gier komputerowych, zatrutego powietrza, wody, itd. Polecam rozdział „Tłuszcze i oleje” z mojej ksiazki „Zdrowe odżywianie bez tajemnic” odnośnie kwestii wpływu olejów roślinnych i zwierzęcych na zdrowie. Dr R. Pawlak

      Usuń
  7. No dobrze skoro ewolucja do Pana nie przemawia to zadam pytanie : dlaczego Bóg odrzucił dary od Kaina składające sie z płodów rolnych a przyjął dary od Abla składające sie z mięsa i tłuszczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia Abla i Kaina nie ma nic wspolnego z jedzeniem. Zapis biblijny mowi o tym, ze gdy Adam i Ewa zgrzeszyli, Bog dal im odzienie zrobione ze skor zwierzecia. Zapis ten sugeruje, ze musialo zostac zabite zwierze, zeby posiasc skore, ktora zostali odziani. Ofiary skladane ze zwierzat od samego poczatku pojawienia sie grzechu byly symbolem prawdziwej ofiary, wskazywaly na Bozego Baranka, ktorym byl Pan Jezus. Ofiara Kaina nie spelniala warunkow ofiary, ktora symbolizowala sposob w jaki Bog zadoscuczyni popelnionemu grzechowi. Za grzech nie mozna zaplacic modlitwa, pojsciem do kosciola, czy jakimkolwiek innym uczynkiem, ktory ksiadz nadaje ludziom przy spowiedzi. Wedlug Biblii, zaplata za grzech jest smierc. Wedlug Apostola Pawla, nie zostalismy wykupieni od zaplaty smierci ani srebrem, ani zlotem, ale droga krwia Jezusa Chrystusa. Historia Abla i Kaina ilustruje, ze nie ma zbawienia od grzechu i udzialu w zyciu wiecznym w jakikolwiek inny sposob jak tylko przez ofiare, ktora dostarczyl Bog, smierc Pana Jezusa na krzyzu. W naszym swiecie ludzie wynajduja inne sposoby: chodzenie na kolanach dookola placu Fatimy, pielgrzymki do Czestochowy i wiele innych. Bog przyjmuje tylko jedna ofiare, smierc swojego Syna, ktora jest doskonala ofiara, a na ktora mozemy sie zawsze powolac w przypadku popelnienia jakiegokolwiek grzechu, idac za zaleceniem Apostala Jana: "A jezeli ktos zgrzeszy, mamy orendownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, ktory jest doskonaly" 1 List Jana 2,1. Dr R. Pawlak

      Usuń
    2. Wątek ciekawy, dorzucę więc kilka zdań. Nie ulega najmniejszej wątpliwość, że w histroii Abla i Kaina nie chodzi o jedzenie. Ci bracia zostali poddani próbie. Mieli dowieść swojego posłuszeństwa i wiary w słowo Boże. Wiedzieli dobrze pod jakim warunkiem człowiek może osiągnąć zbawienie. Wiedzieli również i o tym, w jaki sposób Bóg nakazał składac ofiary. W ofierze mieli dać wyraz swojej wiary w Boga Stwórcę. Przez ofiarę złożoną Bogu, a wyrażającą zależność od Niego, uzyskać mogli przebaczenie. Dostosowując się do boskiego planu zbawienia, dawali dowód posłuszeństwa Jego woli. Bez ofiary krwi nie było odpuszczenia grzechów. Przy składaniu ofiary Kain nie zastosował się do wyraźnych wskazań Bożych i ofiarował owoce, dzieło swoich rąk. Tym pokazał, że nie wierzy w obiecaną ofiarę Syna Bozego. Jego dary nie wyrażały skruchy za popełniony grzech. Czuł to, co głosi dziś wielu ludzi, mianowicie, że uzależnianie swojego zbawienia od obiecanego pojednania Zbawiciela byłoby przyznaniem się do słabosci. Kain wybrał samodzielną, niezależną drogę. Chciał przychylność Bożą sam sobie wyjednać. Oddał Bogu wytwór swoich rąk. Historia ta dowodzi, że żadne własne zasługi nie mają wpływu na akt przyjęcia nas przez Boga. Odpuszczenie grzechów może dokonać się jedynie przez wiarę w pojednawczą ofiarę Jezusa Chrystusa, w Jego święta krew. Nie istnieje żadna inna mozliwość uwolnienia od grzechu. Prawdziwa wiara, która pozwala podporządkowac wszystko Chrystusowi, uzewnętrznia się w posłuszeństwie Jego woli. I na koniec: w 1 Liście Jana 3,12 czytamy, że Kain nie zabił Alba dlatego, aby go ukarać za zły postępek, lecz dlatego, że "uczynki jego był złe, a uczynki brata jego prawe".

      Usuń
  8. Ciekawe wyjaśnienie ale skoro Bóg jako istota wszechwiedząca i wszechmogąca powinna, przewidzieć zachowanie Kaina bez sprawdzania jak postąpi bo i tak wiedział co się stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na marginesie, Adam i Ewa po zgrzeszeniu zrobili sobie ubranie z lisci figowych. W Biblii nagosc jest symbolem grzechu czy grzesznej osoby. Pierwsi rodzice probowali sobie sami uczynic odzienie, aby przykryc swoja nagosc. Pan Bog jednak dal im odzienie ze skory zwierzecej, a nie z lisci figowych. Przy okazji warto wspomniec, skoro ten dialog rozpoczal sie od kwestii jedzenia, ze w Ksiedze Rodzaju w rozdziale 1 i 29 wierszu opisana jest dieta, ktora Bog dal naszym przodkom. Byla to dieta weganska.
      Co do Pana pytania, Bog jest istota wszechwiedzaca. Ale nie jest tak z aniolami i innymi istotami, ktore moga zyc we wszechswiecie. Biblia objawila nam poczatek buntu w niebie, ktory rozpoczal szatan, ktory przeciwstawial się Bozym rzadom za jego plecami (mowiac po ludzku) i zwiódl jedna trzecia aniolow. Bog pozwala szatanowi zyc do pewnego czasu, tak jak pozwala na rozwoj grzechu na ziemi. Aniolowie i inne istoty stworzone przez Boga maja szanse zobaczyc konsekwencje buntu szatana. Na szczescie Biblia mowi rowniez o tym, ze przyjdzie taki dzien, ze ta rzeczywistosc sie zakonczy. Bog, aniolowie i ludzie zbawieni beda zyc w swiecie gdzie nie bedzie placzu, krzywdy, lez, itd. Tak wiec wszechwiedza Boga a wolna wola, którą Bog dal istotom stworzonym przez siebie by samodzielnie dokonywaly wyborow to dwie rozne kwestie. Bog stworzył ludzi, bo chcial miec kogos, kogo moglby kochac, darzyc miloscia. I choc w swojej wszechwiedzy wiedzial, ze grzech zaistnieje, podjal to ryzyko. Kain nie był sterowany przez Boga do grzechu. Wykorzystujac wolna wole swiadomie wybral droge buntu. Dr R. Pawlak

      Usuń
  9. A jak Pan ustosunkuje się do tego ?http://www.ptkardio.pl/Wplyw_spozycia_jajek_na_ryzyko_wystapienia_choroby_wiencowej_i_udaru_mozgu_metaanaliza-1914

    OdpowiedzUsuń
  10. oraz do tego http://healthimpactnews.com/2014/time-magazine-we-were-wrong-about-saturated-fats/ i tego http://www.ptfarm.pl/pub/File/Bromatologia/2012/2/BR%202-2012%20s.%20181-190.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako osoba, ktora zna literature naukowa na dyskutowany temat, smiem stwierdzic, ze tresc pierwszego linku bez watpienia wskazuje na to, ze autorzy nie wiedza o czym pisza. Tresc drugiego linku nie ma nic wspolnego z omawianym tematem. Artykul mowi o sztucznie robionych tluszczach typy trans. Produtkow, ktore je zawieraja nalezy unikac (patrz, ksiazka "Zdrowe odzywianie bez tajemnic" gdzie m.in. znajduje sie informacja o produktach, w ktorych te tluszcze sie znajduja oraz o informacji na etykietach produktow, ktora wskazuje na to, ze te tluszcze sie w danym produkcje znajduja).Dr R. Pawlak

      Usuń
    2. Dlaczego w pierwszym linku autorzy niewiedza o czym piszą ? Proszę sprecyzować. w tym ostatnim linku jest wyraźnie napisane " Zawartość TFA w mięsie przeżuwaczy (cielęcina, wołowina, jagnięcia) waha się
      od 0,2 do 10%, natomiast w mleku i jego przetworach wynosi 3–7%. Przy umiarkowanym
      spożyciu wymienionych produktów nie istnieje jakiekolwiek zagrożenie
      dla zdrowia. Tym bardziej, że skoniugowany kwas linolowy (CLA), a także kwas
      wakcenowy wykazuje unikalne prozdrowotne działanie (5, 6)." oraz "W produktach mleczarskich oraz w mięsie przeżuwaczy również obecne są KT
      izomerii trans. Najważniejszy izomer pozycyjny trans w tłuszczu mlekowym to
      kwas wakcenowy (C18:1 n-7 o konfi guracji cis i trans) obecny w ilości 1,5–2%
      zimą, do 6,5–7% w okresie żywienia pastwiskowego. Jako aktywny biologicznie
      lipidowy składnik błon (wbudowany w fosfolipidy i glikolipidy) odpowiada za integralność
      oraz sprawność tkanek i narządów organizmu. W badaniach dotyczących
      współzależności między wskaźnikami miażdżycy naczyń wieńcowych a stężeniami
      w fosfolipidach płytek krwi izomerów trans KT udowodniono, że naturalne izomery
      trans rodziny n-7 (kwas wakcenowy, palmityloelaidynowy i linoloelaidynowy)
      obecne w tłuszczu mlekowym i tłuszczu przeżuwaczy nie wykazują związku
      z miażdżycą naczyń wieńcowych (14)."

      Usuń
    3. Nie jestem w stanie w krotkiej notatce blogowej opisac kilka dekad badan na dany temat. Jezeli jest Pan zainteresowany tematem to jeszcze raz polecam ksiazke "Zdrowe odzywianie bez tajemnic." Co do drugiego linka to jego tresc to zupelnie oddzielny temat. Tluszcze typu trans znajdujace sie naturalnie w diecie nie maja takiego samego wplywu na zdrowie co tluszcze typu trans dodawane do produktow, tak jak zreszta pisze w ostatnim zdaniu przetoczonego przez Pana fragmentu. Tego samego nie mozna powiedziec o tluszczach dodawanych do produkcji roznych produktow typu chipsy, wypieki, margaryn, itd. Dr R. Pawlak

      Usuń
  11. w tym ostatnim linku jest napisane ze mięso przeżuwaczy, tłuszcz i masło maja prozdrowotny wpływ na organizm człowieka oraz -"W badaniach dotyczących
    współzależności między wskaźnikami miażdżycy naczyń wieńcowych a stężeniami
    w fosfolipidach płytek krwi izomerów trans KT udowodniono, że naturalne izomery
    trans rodziny n-7 (kwas wakcenowy, palmityloelaidynowy i linoloelaidynowy)
    obecne w tłuszczu mlekowym i tłuszczu przeżuwaczy nie wykazują związku
    z miażdżycą naczyń wieńcowych (14)." , na dodatek CLA który naturalnie występuje w mięsie, tłuszczu i mleku przeżuwaczy
    istotne obniżenie stężenia cholesterolu całkowitego, cholesterolu frakcji LDL
    i triglicerydów (odpowiednio o 26, 27 i 28%) przy niezmienionym poziomie cholesterolu
    frakcji HDL . Druga sprawa czyli podważa Pan artykuł zamieszczony na stronie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego chociaż wcześniej też pan powoływał się na Polskie Towarzystwo Kardiologiczne ? Czyli według Pana piszą tam prawdę i głupoty na które można się powołać lub nie ? Nie musi pan opisywać dekad badań wstraczy ze napisze gdzie są błędy i dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat, ktory Pan przytoczyl, nie mowi, ze wymienione przez Pana produkty (np. mieso, maslo) maja prozdrowotny wplyw. Cytat mowi o niektorych zwiazkach, ktore zawarte sa w tych produktach (np. CLA) i o tluszczach trans (sam tytul manuskryptu mowi o tluszczach trans w zywieniu czlowieka, a nie miesie, jaj, masla, itd. w zywieniu czlowieka), ktore w nich sie znajduja. Czy to oznacza, ze nalezy traktowac mieso i inne wymienione przez Pana produkty jako artykuly, ktore nalezy zalecac na obnizenie cholesterolu i ryzyka chorob krazenia (bo one zawieraja niektore zwiazki, wymienione w tym manuskrypcie)? Produkty te zawieraja rozne skladniki, niektore z nich podwyzszaja nie tylko poziom cholesterolu i ryzyko chorob serca, ale rowniez ryzyko wystapienia cukrzycy, niektorych rodzajow nowotworow i innych chorob cywilizacyjnych. Dla przykladu, te produkty zawieraja stosunkowo duza ilosc tluszczu nasyconego. Wedlug Instutute of Medicine: „Istnieje bezposredni i linearny zwiazek miedzy nasyconymi kwasami tluszczowymi i calkowitym cholesterolem, cholesterolem LDL oraz ryzykiem choroby wiencowej. Gorna granica spozycia tluszczu nasyconego nie zostala ustalona, poniewaz jakiekolwiek wyzsze spozycie tych tluszczow podwyzsza ryzyko choroby wiencowej.” Przykladow literatury ktora wykazala w/w zwiazek mozna mnozyc w nieskonczonosc. Jednym z nich moze byc zamieszczony ponizej cytat z mojej ksiazki "W obronie wegetarianizmu": "Według opublikowanej w żurnalu Circulation meta-analizie 20 badań na temat wpływu spożycia mięsa i wędlin na chorobę wieńcową serca, spożycie 50 gr dziennie wędlin zwiększa ryzyko nabycia choroby wieńcowej o 42 procent. Natomiast spożycie o 100 g dziennie mięsa zwiększa ryzyko wylewu o 24 procent (17 procentowy wzrost w przypadku mięsa czerwonego i 14 procentowy wzrost w przypadku wędlin)." Prosze wzrocic uwage, ze do kategorii miesa czerwonego i wedlin zalicza sie mieso niektorych przezuwaczy (np. wolowina). Na stronie PTK przetlumaczone sa streszczenia roznych manuskryptow. Ja nie podwazam tresci tego artykulu. Ten artykul poswiecony jest innemu tematowi niz omawiany w tym blogu. Jak wskazuje jego tytul, mowi on o specyficznym rodzaju tluszczow w zywieniu czlowieka, a nie o miesie, jajach czy masle w zywieniu czlowieka. Jeszcze raz potworze, ze artykul mowi o wybranych zwiazkach w danych produktach, a nie o wplywie danych produktow na zdrowie.
      Mam nadzieje, ze powyzszy fragment w pewnym stopniu odpowie Panu dlaczego autor pierwszego linka nie wie, o czym pisze. Sadze, ze po przeczytaniu rozdzialu "Tluszcze i oleje" w ksiazce "Zdrowe odzywianie bez tajemnic" zrozumie Pan to bardziej doglebnie. dr R. Pawlak

      Usuń
  12. A jak wygląda kwestia stosowania tłuszczy roślinnych? Ostatnio rozmawiałam z znajomą farmaceutką na temat moich problemów z cholesterolem i powiedziała, że powinnam zacząć stosować olej lniany (sama u siebie w aptece sprzedaje olej lniany z lodówki) podobno znacząco obniża cholesterol?

    OdpowiedzUsuń

Komentarze publikowane są po zatwierdzeniu. Jeżeli szukasz swojego komentarza lub odpowiedzi na niego, sprawdź czy wszystkie są wczytane - użyj polecenia "Wczytaj więcej".